wtorek, 22 stycznia 2013

Rozdział 29






Oczami Agi :Już nie spałam, ale nie otwierałam również oczu.....dlaczego zawsze mi się coś chrzani.... cholernie się bałam....bałam się tęsknoty za Zaynem....W końcu postanowiłam otworzyć oczy.....
Rozejrzałam się po pokoju....Zayn siedział na swoim materacu i obserwował mnie z uśmiechem...

-Dzień Dobry... - powiedział czule
-Hej.....-szepnęłam.....teraz bałam się mu spojrzeć w oczy....
-Wychodzisz ze szpitala .... - powiedział powoli
-Czyli jednak nie jestem chora ?! To było zwykłe omdlenie ?!  - mówiłam z nadzieją
Słysząc moje słowa chłopak schylił głowę i spoważniał...

-Jesteś chora.....ale guz jest za duży....jakby go wycięli, wycięli by ci również połowę mózgu, a bez niego byś nie potrafiła funkcjonować....pozwolili ci wyjść....abyś w szczęściu i w domu spędziła te ostatnie dni.... - przyszedł i mnie pocałował.
Nie potrafiłam się uśmiechać....Jak do tego doszło ? Nic nie czułam, żadnych objawów......
Po godzinie od tej rozmowy wychodziliśmy już ze szpitala i skierowaliśmy się w stronę mojego domu...Szłam bez słowa, a Malik nie odrywał ode mnie wzroku...Postanowiłam skierować moje spojrzenie również w jego stronę....ile go jeszcze będę widzieć.... Pewnie myślał podobnie.... Dotarliśmy w końcu pod progi mojego domu... Ledwo do niego weszłam skierowałam się w stronę pokoju mojego i Natt....Widziałam na sobie spojrzenia pozostałych, ale teraz to mnie nie interesowało.....miałam szeroki parapet ....usiadłam na nim i spojrzałam za okno..... Zayn zaraz przysiadł obok mnie.... Otarł mi łzę....

-Agnieszka....
Spojrzałam w jego stronę pytająco...
-Kocham cię....ale nie kocham cię jak chłopak dziewczynę....Kocham cię o wiele mocniej....nawet nie wiesz ile bym dał, żebym to ja był chory....nie cierpiałabyś....a ja nie cierpiałbym z tobą.....Jesteś dla mnie wszystkim.....Proszę....przez te ostatnie dni pokaż uśmiech....dla mnie....walcz.... - powiedział czule patrząc mi głęboko w oczy...czułam, że to co mówił było szczere...
-Ale....- mówiliśmy bardzo cicho....
-Nie bój się.....ja zawsze będę obok ciebie...żadna śmierć nas nie rozłączy, zawsze będziemy razem..... Przysięgam...
Uśmiechnęłam się....wiem...nie wysiliłam się z reakcją, ale nie stać mnie było na więcej.... 
Nagle zadzwonił mój telefon.... Spojrzałam na numer i natychmiast odebrałam..
-Halo ? 
-Dzień dobry ! Pani Agnieszko, pani brat nazywa się Filip ?? - spytał nieznajomy
-Tak, a kto pyta ? 
-Pani doktor Angelika Lessman....Pani brat leży w szpitalu....jechał na motorze, kiedy wjechał w niego tir.....walczymy o jego życie....
Ile jeszcze przykrych niespodzianek spotka mnie w życiu ? Filip nie może umrzeć, w tedy się po prostu załamie....
-Zayn...musisz iść ze mną do szpitala...natychmiast... - powiedziałam półgłosem, na co Malik po prostu ze mną tam poszedł.
Do szpitala prawie biegliśmy...Po drodze opisywałam chłopakowi co się wydarzyło i kto dzwonił...
Dotarliśmy do szpitala, a zaraz później do sali, w której leżał Filip.  Ostrożnie weszłam do tego pomieszczenia, ręce miałam lodowate ze strachu... Spojrzałam na Zayna przez dosłownie sekundę....mój wzrok nie ukrywał już emocji....oczy miałam przepełnione bólem... Mój brat leżał na łóżku całkowicie bezradny.... Podbiegłam do niego...
-Filip .. ! - szepnęłam
-Agusiu....jak ja cie dawno nie widziałem..... ale wyrosłaś.....-mówił z trudem, a w moich oczach pojawiły się łzy...- Szkoda, że mieliśmy dla siebie tak mało czasu...
-Filip...co ty mówisz .. ? - nie umiałam znaleźć słów
-Wiesz co...na mnie już pora...cieszę cie, że mogłem cię jeszcze zobaczyć..
W tej chwili jego serce stanęło...Lekarze nas odtrącili, a ja krzyczałam wniebogłosy...
-Aga....-złapał mnie za rękę na holu szpitalnym Zayn - On już nie wróci..
Schyliłam głowę...wszystko tak nagle prysło....całe moje szczęście...teraz już nie mam nikogo oprócz Zayna, a za niedługo i on zostanie sam.....
-Chcesz coś zjeść ? - spytał troskliwie Malik
-Nie, dzięki...-szepnęłam
-Przykro mi....przepraszam....
-To nie twoja wina...Raczej moja...gdybym nie pojechała do Londynu nigdy bym cię nie poznała ... i jakbym umierała nie czułbyś się tak kiepsko jak teraz...
-Przez to, że przyjechałaś do Londynu, czuję, że jesteś jedyną osobą na Ziemi, którą naprawdę kocham ...
Spojrzałam na niego..nie odrywał ode mnie wzroku ...
-Wracamy do domu ? - spytał cicho
-Tak....
Wyszliśmy więc ze szpitala i ruszyliśmy w stronę mojego domu....W nim zastaliśmy zmartwioną Natt i resztę chłopaków z 1D...nie przywitałam się z nimi, poszłam do swojego pokoju...chciałam zostać sama...Siedziałam skulona na parapecie i myślałam nad wieloma rzeczami....Kiedy nastała noc zwyczajnie zasnęłam....Dlaczego wszystko co piękne tak szybko się kończy ? ??

sobota, 5 stycznia 2013

Rozdział 28







Sen o motocyklisty ciągle mi się śnił.... Miałam tego dość, a jednocześnie coraz bardziej się go bałam.....Obudziłam się przecierając ręką twarz....Poszłam krokiem typu " zoombiee XD" do łazienki się ogarnąć, a następnie weszłam do kuchni.... Szeroko otwarłam oczy...Głowa Nialla była w lodówce...
-Ekhm....-mruknęłam trochę przez śmiech
-Ooo ! - podskoczył i uderzył głową z całej siły o górę lodówki- Jauć.....cześć Aga....Nie będziesz .... ?
-Nie, nie będę zła za to, że wyjadłeś mi prawie całą lodówkę.. - poklepałam go po ramieniu...
-Jesteś głodna ? - spytał po chwili Irlandczyk
-Nie, w ogóle od pewnego czasu....Gdzie reszta ? - spytałam ziewając
-Wyszli na poranny spacer...właściwie to już zaraz powinni wrócić....-odparł z pełną buzią blondyn
-To dobrze.... bo nie za dobrze się czuję.....
-Co ci jest ? Coś się stało ? Pokłóciłaś się z Zaynem ? - dopytywał się
-Broń Boże ! Okropnie kręci mi się w głowie....
-Weź apap ... - uśmiechnął się do mnie Niall
-Nie pomaga.... trudno jakoś się przeżyje ... - stwierdziłam
-Ja bym już leciał do lekarza .. - zaśmiał się Horan
-Ale ja nie jestem tobą.... - odpowiedziałam z uśmiechem
Usłyszałam otwierające się drzwi i zauważyłam resztę zespołu oraz Natt.
-Hejj ! - powitali mnie i Niallera wszyscy
-Hej...-odpowiedzieliśmy z Niallerem
-Wróciliśmy ... - wyszczerzył zęby w uśmiechu Zayn
-Zauważyłam....- widziałam Zayna potrójnie, na którego tu się patrzeć ; o ?
-Ejj coś nie tak ? - dopytywał się wesoło
-Wszystko gra... Tylko....muszę iść po telefon...-wymyśliłam....
Poszłam do łazienki i stanęłam przed lustrem. Oblałam twarz lodowatą wodą....coś było ze mną nie tak...Nagle po prostu straciłam kontrolę...

Oczami Nialla :
Usłyszałem huk dobiegający najprawdopodobniej z łazienki. Postanowiłem sprawdzić czy coś się nie stało , z resztą inni się śmiali i wesoło gawędzili, nie mogli nic usłyszeć, a Aga dość długo się nie pojawiała...W pokoju jej nie było, otwarłem drzwi z łazienki....
-Cholera jasna ! Dzwońcie na karetkę ! Adze coś się stało... !
Leżała na ziemi. Reszta natychmiast się zjawiła.
-Jezus Maria ! - zawołała Natt
Zayn stał przerażony, tak samo jak Liam i Louis . Hazza pochwycił telefon i zadzwonił na pogotowie.
Po chwili Aga leżała już w szpitalu (znowu xd) , a my obok sali, w której obecnie była z lekarką.
Po kilku godzinach pani doktor wyszła z gabinetu i zwróciła się ku nam....
-Ona przecież tylko omdlała, czemu pani tak długo nie wychodziła ?!  - oburzył się zdenerwowany Zayn, Harry go chwycił...w tej chwili mógł zrobić coś głupiego
-Zrobiliśmy dodatkowo tomografię, jak zawsze kiedy mamy pacjentów z takimi objawami jak wasza koleżanka.... Mam przykrą wiadomość....
-Umarła ?! Nie ! Na pewno  nie !  - darł się na cały szpital Zayn, który zachowywał się jak nawiedzony
-Nie....ale już niewiele jej zostało....
-Co jej jest ? - spytała Natt....chwyciła mnie za rękę...mocno biło mi serce
-Jest chora....na raka mózgu....zbyt późno go wykryliśmy.....nie jesteśmy w stanie już nic zrobić..
Wszyscy zbledliśmy, Natt zaczęła płakać, ale najgorzej wyglądał Malik.....zblednął,  myślałem, że zaraz sam omdleje...nie wiedział jak zareagować, co ma zrobić... Chciałbym móc go pocieszyć, ale wątpię, by kiedykolwiek się już uśmiechnął...
-Czy ona wie .. ? - spytał Zayn cicho...
-Nie...chcieliśmy, by powiedział jej to ktoś bliski ... - odparła pani doktor
-Ile jej zostało... ? - mówił coraz ciszej, już prawie nieusłyszalnie mulat....
-Może miesiąc wytrzymie......
Zayn schylił głowę ..... Współczułem mu całym sercem, ale cóż miałem zrobić.... Już nigdy nie będzie jak dawniej...
-Mogę wejść do sali ? - spytał po chwili Malik
-Wolałabym nie, ale jak panu bardzo zależy to nie mogę pana powstrzymać...
Zayn wszedł do sali...nie wiedziałem, czy płacze, czy wzdycha....zaraz zamknął za sobą drzwi...

Oczami Zayna :
Agnieszka leżała w łóżku szpitalnym niczym śpiąca królewna... Była blada...nic nie wykazywało tego, co powiedziała mi lekarka, nie potrafiłem w to uwierzyć....głowę miała lekko przechyloną w bok....Usiadłem na ziemi, w miejscu , do którego jej głowa była przechylona...Dlaczego zawsze mi się musi coś schrzanić ? Przecież było tak pięknie....dlaczego...dlaczego.....patrzałem na nią i ciągle zadawałem sobie jedno i to samo pytanie....Mogliśmy tyle czasu spędzić razem....Czule przełożyłem jej kosmyk włosów za ucho....
Nagle jej powieki zaczęły się lekko otwierać....

-Zayn.... - wyszeptała....
Uśmiechnąłem się do niej z bólem....moje serce było rozdarte, żaden plaster go już nie umiał zakleić....tylko dla niej pojawił się ten uśmiech na mojej twarzy...A ona jeszcze o niczym nie wiedziała...I jak ja to mam jej powiedzieć ....
-Coś się stało ? - spytała po chwili

-Nie....to znaczy tak....nie wiem jak ci to powiedzieć.... - byłem bezradny....
-Po prostu powiedz...-lekko się uśmiechnęła... po policzku popłynęła mi pojedyńcza łza...ile jeszcze takich momentów przeżyjemy razem ...
-Aga....lekarka powiedziała....to znaczy robili ci tomografię i.... - schyliłem głowę...nie chciałem, żeby zobaczyła, że płaczę, muszę być silny....musi mieć kogoś, na kim będzie mogła się oprzeć przez ten okres..- niewiele ci zostało....-ostatnie słowa wypowiedziałem szeptem.....
-To znaczy ... ? - w jej słowach tkwiła nutka strachu, ale i smutku...
-Masz raka mózgu...za późno wykryli....został ci najwięcej miesiąc.... - nie umiałem spojrzeć jej w oczy w tamtym momencie...odwróciłem wzrok...
Przysiadła na łóżku....zareagowała jak ja....pojedyńcza łza spłynęła po jej policzku....chwyciłem ją za rękę i  usiadłem obok niej....Przytuliłem ją mocno do siebie..... muszę to robić jak najczęściej.. siedzieliśmy tak bez słowa...bez niczego ... wieczorem, kiedy lekarka przyszła mnie wygonić z sali powiedziałem, że nigdzie nie idę....chcę być z nią cały ten miesiąc... Bezsilna pani doktor rozłożyła mi materac w sali, w której leżała Aga....
-Słodkich snów.....-uśmiechnąłem się do niej i  otarłem jej łzy.....
Odwzajemniła uśmiech....Po chwili poszedłem usiąść na swoim materacu....Chciałem zasnąć, choć wiem, że dziś nie zmrużę oka.... Myślałem więc , ciągle słuchając piosenki Ola - Jej ostatni rok .... tak bardzo chciałem, żeby to się nie skończyło jak w tej piosence....widziałem małe światełko w ciemności, ale one gasło...



czwartek, 3 stycznia 2013

Rozdział 27






Obudziłam się rano. Dzisiaj przyjeżdżają do nas 1D. Wybiegłam z łóżka i poszłam się ogarnąć. Wróciłam do sypialni a Natt w niej nie było. Zdziwiło mnie to, zazwyczaj dalej śpi. Weszłam do kuchni, a tam Natt sobie siedzi i wcina bułkę. Zawału bym przez nią dostała, wszystko tylko bez takich, zachodzenie w kuchni, człowiek nawet spokojnie do swojej kuchni wejść nie może ..
-O Jezu ! Nati ! - chwyciłam się za serce
-Hmm ? - wolno przeżuwała bułkę
-ee ? Chłopcy przyjeżdżają ? - wzruszyłam ramionami
Nati wypluła bułkę i zaczęła piszczeć na cały dom. Ależ ona ma donośny głosik  :D !. Zaczęła biegać wokół mnie i robić dziwne rzeczy .
-Nati uspokój się ! .   - potrząsnęłam nią na co tylko coś mruknęła
-Już okej okej.... - zaczęła głośno oddychać
-Co robimy na obiad ? - spytałam - Na czas przyjechania chłopaków, wiesz...
-Jajecznice ?
-Jajecznice ?! POWALIŁO CIĘ !? DO NAS ONE DIRECTION PRZYJEŻDŻA A TY IM CHCESZ UGOTOWAĆ "JAJECZNICE " ???!! - wybuchłam
Nati parsknęła śmiechem, ja w tym nic śmiesznego nie widziałam . Chociaż śmiech Natt był zaraźliwy, nie znam osoby, która by się nie śmiała słysząc jej śmiech.
-Zamawiamy Pizze . - dodałam po chwili
-Na to bym nie wpadła ! - usiadła Nati
-Wiem, znam cię . Dlatego ktoś tu mózg mieć musi ! - usiadłam na krześle
Obie spoglądałyśmy w drzwi oczekując dzwonka, jakiegoś znaku....Nic...Natt chodziła w te i we wte . Ja siedziałam i stukałam palcami o stół.
-Dobra ja idę po telefon zadzwonić do Zayna gdzie oni są...mieli tu być godzinę temu ! - westchnęłam
Ledwo pochwyciłam telefon usłyszałam dzwonek do drzwi. Natychmiast pobiegłam do holu. Przyjaciółka zaraz do mnie dołączyła.
-Która otwiera ? - spytałam
-Ty, bo to twój dom ! - zakomunikowała
-Mój dom, ale ty w nim mieszkasz, więc jeśli nadal chcesz w nim mieszkać, to lepiej otwórz...
Natalia westchnęła i otworzyła drzwi....nikogo za drzwiami nie było..
-No pięknie, i widzisz kogoś ? - odwróciła się do mnie.... - Kolejnym razem ty otwierasz... - za jej plecami stanął Niall
Szeroko się do mnie uśmiechnął i gestem zakomunikował, że mam być cicho. Objął Natalię. Aww jakie to słodkie hahah :D.
Ale przyjaciółka aż podskoczyła.
-Już mnie nie kochasz ? - Niall zesmutniał
-Kocham, ale nie strasz mnie tak więcej ! - Nati zaczęła ciężko oddychać
-To wejdźcie ... - za Niallerem ukazała się reszta zespołu
Z Zaynem wymieniłam nieśmiały uśmiech....znaczył dla mnie więcej niż tysiące słów.....zamknęłam po nich drzwi. Louis natychmiast skoczył mi na kanapę..
-Fajna chata ! - rozłożył się kompletnie- + miękka sofa !
-Macie coś do jedzenia ? - spytał Nialler szukając zapewne lodówki
-Tak, możesz sobie coś wyciągnąć. Lodówka jest w kuchni, jest o tam, po prawej . - wskazałam mu ją palcem
-O dzięki ! - przetarł ręce Horan oblizując się przy tym
Liam wyciągnął swoje PSP i zaczął grać....Podobno jego nowym hobby jest PSP. Louis mu dopingował.
-Dalej Liano ! Dawaj ! Tarzan z ciebie ! - wrzeszczał Louis
-Tak, Tarzan który śpiewa what makes you beautiful . - zaczął nucić
Nati parsknęła śmiechem.
-Oprowadzicie nas po Polsce ? - spytał w końcu Styles
-Pewnie ! - odpowiedziała z entuzjazmem Natt
-Będzie tam coś do jedzenia ? - spytał Niall
-Nie, żyjemy na pastwisku, będzie tylko trawa. ! - powiedział żartobliwie Louis
-A możemy ja i Aga zostać ? Musimy coś omówić....-powiedział spokojnie Zayn
-No okej ...- spojrzała na mnie badawczo, ja wzruszyłam ramionami...naprawdę nie wiem o co mu chodziło...
Więc wszyscy z zespołu + Natt (oprócz mnie i Zayna) po chwili wyszli z domu. Zamknęłam za nimi. Usiedliśmy z Zaynem na sofie, która spodobała się Louisowi
-Rzeczywiście ta sofa jest taka mięciutka.....-rozłożył się Zayn
Odpowiedziałam mu na to stwierdzenie ciepłym uśmiechem. Jednak po chwili chłopak spoważniał..
-Dlaczego nie powiedziałaś mi nic o wypadku ?
-Ja....pisałam ci czemu.....-westchnęłam
-Tak, ale przyrzeknij mi coś, że już zawsze będziemy wobec siebie szczerzy ... dobrze ? - chwycił mnie za dłonie i spojrzał głęboko w oczy....
Siedzieliśmy tak bardzo długo......tylko patrząc sobie w oczy.... Po chwili odwróciłam wzrok...nie umiałam już patrzeć na jego piękne, czekoladowe oczy....ich blask mnie raził...
-Kocham cie, wiesz ? - powiedział po chwili.
Czemu on do jasnej cholery mi gada takie słowa ? Nie, żeby to było źle, ale dziwnie się przy tym czuję, jakbym miała motyle w brzuchu.....nie wiem co na takie coś odpowiedzieć....widząc moją reakcję jeszcze szerzej się uśmiechnął....Dalej siedzieliśmy tak kilka godzin...po chwili reszta wróciła....słysząc otwierane drzwi podskoczyłam a Zayn zaczął się na cały głos śmiać...Nati sobie dorobiła klucze do mojego domku xD. Wieczorem zjedliśmy kolację i wcześnie poszliśmy się ogarnąć i położyć. Chłopcy spali na ziemi w salonie (Louis na sofie, ponieważ się uparł xD) , a ja i Natt w naszej sypialni... Zasnęłam szybko....potrafiłam przemyśleć jakoś ten sen o motocyklisty, kto to taki, ale za każdym razem, gdy lekarze z pogotowia próbowali mu ściągnąć kask budziłam się....chyba nigdy się tego nie dowiem....

niedziela, 23 grudnia 2012

Rozdział 26






Wstałam, dzisiaj bez gorączki, za to znowu mając wizję wypadku motocyklisty...Na szczęście już wychodziłam ze szpitala. Wyciągnęłam torebkę i do niej wpakowałam wszystkie rzeczy, jakie tu ze mną powędrowały. Ledwo pielęgniarka otworzyła drzwi, ja wybiegłam z sali, jak przestępca z więzienia... Wybiegłam ze szpitala. Pogoda była słoneczna , a ja prawie biegłam do domu. Wbiegłam do klatki i zapukałam do drzwi. Otwarła mi Natalia i okropnie się ucieszyła mnie widząc. Zaczęłyśmy skakać i piszczeć wniebowzięte.
-Cholera, czułam się, jakbym cię nie widziała od najmniej roku ! - wyjawiła
-Ty też ? - zaśmiałam się
-Właśnie miałam zamiar zrobić śniadanie i po ciebie iść, ale wstałam za późno, telefon rozładowany...
-Nie musisz się tłumaczyć, nie jestem zła ! - uśmiechnęłam się pocieszająco
-Spoko, więc powiesz mi w końcu gdzie masz patelnię ? Chowasz ją jak w bunkrze ! - wyżaliła się przyjaciółka
-W tej szafce ... - oparłam się o bok drzwi i wskazałam na szafkę zaraz obok mnie
-Cholera, akurat tej nie sprawdziłam ! - warknęła - Durna szafa mnie prześladuje !
-Przyzwyczaisz się ... - powiedziałam z lekkim uśmiechem
-Idź się ogarnąć, a ja zacznę przyrządzać jajecznicę.. - rozkazała Nati
-Spoko.
Więc poszłam się ogarnąć...Ledwo wyszłam z łazienki i chciałam wypakować swoje rzeczy z torby zadzwonił mój telefon. Był to Filip, mój brat. Ostatnio rozmawialiśmy bardzo dawno temu, nawet nie pamiętam kiedy....
-Hej ! - powiedziałam do słuchawki
-Hej siostrzyczko, co u ciebie słychać ? - spytał wesoło brat
-Jest okej, a u ciebie ?
-Mamy bardzo dużo pracy, właściwie to tylko teraz na kilka minut znalazłem czas, żeby zadzwonić. Dawno się nie widzieliśmy....aż osiem lat...- westchnął do słuchawki - Chciałbym zobaczyć, jak się zmieniłaś....
-Niewiele...To czemu nie przyjedziesz ? - spytałam
-Mówiłem , za dużo pracy....może kiedyś się wyrwę....Dobra, wołają mnie, będę już musiał kończyć, a i mam wiadomość..Rodzice prosili, żeby ci ją przekazać...A mianowicie nie wrócą już do Polski. Wynajęli dom i będą tam mieszkać, za to ten dom należy do ciebie, możesz z nim zrobić co tylko chcesz. Moim zdaniem to dobra wiadomość, w końcu wolna chata, ale nie wiem, co ty o tym myślisz.
-Raczej dobra...- powiedziałam
-Ja już kończę, do usłyszenia siostrzyczko...
-Pa Filip ...
Odłożyłam telefon, a w progu drzwi stała Natalia z patelnią jajecznicy.
-Nati, dostałam tę ruderę w spadku ! Rudera, ale rudera, zaraz po ukończeniu liceum wyjeżdżamy do Londynu ! - wykrzyknęłam
-Super ! - ucieszyła się- Robimy balangę na całego !  Ps ; masz tu twoją porcję jajecznicy
-Dzięki ! - zaczęłam ją jeść
Przez prawie pół dnia chodziłyśmy po sklepach po różne zakupy i zapasy do lodówki, w końcu jutro chłopcy do nas przyjeżdżają, a Niall na pewno wyje mi całą lodówkę zanim cokolwiek zauważę. Później przygotowywałyśmy ogółem cały dom - odkurzałyśmy , wymyłyśmy co się dało i w ogóle wiele innych rzeczy, które naszym zdaniem wyglądały nie tak poprawiałyśmy. Zajęło nam to okropnie dużo czasu, ale w końcu wszystko ogarnęłyśmy.
-Już ! - westchnęłam siadając na łóżku - Nareszcie !
-Cholera jaka ja zmęczona jestem ! - pożaliła się Natt
-Dzisiaj dużo razy powtarzasz "cholera" - zauważyłam
-No bo cholera te cholerne słowo sprawia, że mi się lepiej żyje ...
-Na pewno . - westchnęłam .
Wyciągnęłam leniwie rękę po pilot i włączyłam telewizor. Całymi dniami oglądałyśmy kanał muzyczny, to już nasza tradycja..
-Zapewne teraz chłopcy szykują się na lot. Lecą o 22 co nie ? - spytała Natt
-Z tego co pamiętam to tak. Czyli będą gdzieś nad ranem w Polsce.
-To dobrze ! - ucieszyła się Natt
Ja też się cieszyłam, między innymi dlatego tak bardzo starałam się o galowy wygląd mojego domu. Za niedługo przyjeżdżają chłopcy - cały czas o tym myślałam.
Siedziałyśmy rozłożone z Natt na łóżkach z kubkiem kawy oglądając eskę tv. Nasze normalne życie w przerwach między szkołą xD. To był nasz z pozoru nudny, ale dla nas ciekawie spędzany czas we własnym gronie.. TV oglądałyśmy do późna w nocy, później obie przysnęłyśmy...liczyłam, że przy tak dobrze spędzonym dniu zasnę , i nie będę miała żadnych dziwacznych snów...
Niestety akcja się znowu powtórzyła.....znowu miałam wizję o motocykliście...

Rozdział 25





Wstałam najwyraźniej mając podniesioną gorączkę. Czułam się fatalnie. Wydawało mi się, że w pokoju obok mnie to siedzi to stoi Zayn z poważną miną.... przed oczami miałam dziwne obrazy...
W końcu przez ból spowodowany gorączką udało mi się zasnąć...lecz sen nie był kojący ani spokojny...
A mianowicie przyśnił mi się motocyklista..nie umiem określić kto to dokładnie był, ale bardzo się ucieszyłam go widząc....pędził do mnie i nie zauważył ciężarówki przejeżdżającej z boku....Wjechała w niego...Motor został złamany na pół...Zaczęłam wołać o pomoc..Motocyklista zginął na miejscu...
-Halo ? Proszę pani, wszystko w porządku ? - szturchnęła mnie pielęgniarka nad ranem
-Eee....tak...a co ? - spytałam ziewając. Byłam okropnie zmęczona..
-Wołała pani o pomoc...Pani krzyczała na całą salę ! - powiedziała niedowierzająca pielęgniarka
-Aaa....tak...nie , to tylko zły sen...- ten "niby" zły sen był zbyt realistyczny, to nie był sen, ale w takim razie co ...
Dostałam jakieś leki na gorączkę i śniadanie....Wyjadłam co umiałam z tacy, resztki pozostawiłam nietknięte. Wyjrzałam za okno. Dzisiaj Natalia miała przyjść z laptopem. Znowu miałyśmy korespondować z chłopakami.... Ledwo dopiłam herbatę do pokoju wbiegła Nati z laptopem i z wielkim bananem na twarzy.
-Hejj, z czego masz takiego zaciesza ? - spytałam przyjaciółkę udając ukryć dziwny sen i zdarzenie z nocy
-Po pierwsze : Jutro wychodzisz ze szpitala ! - wykrzyknęła radośnie siadając u boku mojego, szpitalnego łóżka - Po drugie : Chłopaki do nas przyjeżdżają pojutrze !
-Też się cieszę.... - mruknęłam
-Dzwonimy już do nich ? - spytała podekscytowana przyjaciółka
-Tak wcześnie ? - spytałam ją - Jest dopiero jedenasta, czyli środek nocy xD
-Weź przestań, oni pozwolili nam dzwonić o której chcemy więc dzwonimy ! - włączyła skejpa Natt
Natychmiast połączyła nas z chłopakami . Niewiele się zmienili, tylko Liam wyłysiał xD.
-Witajcie ! - wykrzyknęli nam na powitanie
- Hej ! - powiedziałyśmy z Nati
-Co tam u was ? - spytał Niall
-A w porządku, Aga jutro wychodzi ze szpitala, wy przyjeżdżacie pojutrze....czegóż chcieć więcej ! - wyśpiewała koleżanka
-Haha, cieszymy się ! - wyszczerzył zęby w uśmiechu Loczek
Dziwnie się czułam patrząc na Zayna...coś było nie tak...nie wiem co z tym zrobić....jedyne co "przekazywaliśmy" sobie to wzajemne spojrzenia pełne refleksji i smutku...Nie wiem, co było tego oznaką, ale miałam kujące uczucie, które potrzebowało tu i teraz Zayna obok....musiałam mu tyle powiedzieć...tylko jemu chciałam opowiedzieć o tym dziwnym śnie, tylko z nim chciałam porozmawiać, ale sam na sam. On najwyraźniej chciał tego samego....wspólne rozmowy nas nie zaspokajały... Cieszę się na ich spotkanie, bardzo za nimi tęsknię, a szczególnie za Zaynem....Delikatnie uśmiechnęłam się do monitora patrząc przez ekran w oczy chłopaka...odwzajemnił uśmiech....trwało to zaledwie sekundę, nikt tego nie zauważył...nikt nie  zauważył zaistniałej sytuacji oprócz nas i to było piękne...
-Aga....u ciebie się cudownie mieszka....tylko wczoraj godzinę szukałam patelni ! - poskarżyła mi się Nati
-Czy to już tradycja, że ktokolwiek kto do mnie przychodzi nie pamięta, gdzie zostawiłam patelnię ? - stwierdziłam fakt
-Nie, bo ja zmienię bieg historii kotku ! - powiedział półgłosem do mnie Zayn
-To się zobaczy ; ) - mrugnęłam do niego okiem
-Na ile do nas przyjedziecie ? - spytała Natt
-My ? Na jakieś dwa dni...później wy jedziecie z nami do Londynu na tydzień ; D - zaśmiał się Louis
-Serio ? - zdziwiłyśmy się z Natalią
-Tak....przysięgamy ! - położył rękę na sercu Liam
Ucieszyłam się, a jednocześnie zaniepokoiłam...miałam dziwne poczucie niepewności i zagrożenia, które kuło mnie w sercu...bałam się okropnie czegoś, co może się wydarzyć...
-Macie dużo jedzenia w Polsce ? - spytał Nialler
-Nie, głodujemy i dziennie żywymi się trawą ! - stwierdziła pogodnie Natt
-Serio ? - przeraził się blondyn
-Nie udawaj blondynki idioto ! - walnął go Tomo przyjacielsko po głowie - Oni tam jedzą to, co my, a co innego by mieli jeść ?! Wysil w końcu te szare komórki mordo ty moja !
-A co ty myślałeś, że my na pastwisku jak krowy bądź owce żyjemy ?! - oburzyła się Natt, co mnie bardzo rozbawiło
-No .... - starał się tłumaczyć Horan
-Dobra, udawałam wściekłą, bo chciałam zobaczyć twoją minę ! - zaśmiała się Natt
Jak ona potrafi rozbawiać ludzi xD.
-Nawet nie wiesz jak mi ulżyło ! - odetchnął głośno Niall
Głównie w internetowych rozmowach Nati i Nialler byli głównymi mówcami xD. A najbardziej cisi byliśmy my, czyli ja i Zayn. Jak to się ciekawie dobrało xD.
Rozmawialiśmy jeszcze z kilka dobrych godzin. Pielęgniarka, jak to należało do jej tradycji postanowiła wyganiać Natalię z sali.. Szybko pożegnałyśmy się z chłopakami, Natalia szybko wyłączyła laptopa, pożegnała się ze mną i poszła do domu...
Ułożyłam głowę wygodnie na poduszce... czy dzisiaj znowu będę miała tak realistyczny sen jak niedawno ? Nie wiem, właśnie tego się obawiam, to nie był zwykły koszmar, ja to wiem ... Nie umiałam zasnąć...cały czas myślałam o jednym i tym samym... W końcu zasnęłam...



wtorek, 18 grudnia 2012

Rozdział 24





Całą noc "przespałam" w szpitalu, w którym było "bardzo wygodne łóżko". Wyciągnęłam rękę po telefon, który był na komodzie jednocześnie włączając go. Dostałam sms.
"Czemu nic nie mówiłaś, że miałaś wypadek ? / Zayn "

Wypadek....tak nic mu nie mówiłam, nie chciałam go martwić... Nie lubię się tłumaczyć, ale czuję, że akurat jemu to będę musiała xD. Dziś poniedziałek i nie muszę iść do szkoły....przynajmniej jedna zaleta wypadków samochodowych xd. Nie wiedziałam co mu odpisać. Poczułam dziwne ukłucie w sercu, jakbym zraniła kogoś bliskiego...postanowiłam odpisać mu to, co myślałam.
" Ja nie chciałam cię martwić...przepraszam..."
Zdrętwiałą dłonią kliknęłam przycisk "Wyślij" i spojrzałam w sufit. Dlaczego ja wszystko zawsze muszę schrzanić ? Po chwili dostałam odpowiedź...
"Myślałem, że mówimy sobie o wszystkim, przecież tak mi obiecałaś. A ja kocham się o ciebie martwić... ;) "
Ciekawe od kogo on zdobył tę "cenną" informację. Napisałam mu to , a po chwili przyszła do mnie odpowiedź, że od Nati. Natt ! Zabiję ją kiedyś ! Po chwili dodał, że do Polski przyjeżdżają w czwartek, a więc ok. Ledwo odpisałam mu na SMSa, że się cieszę do sali weszła pielęgniarka ze śniadaniem. Nie byłam zbytnio głodna, ale podziękowałam. Kobieta wyszła.
-Dzień dobry ! - u progu drzwi stał lekarz. Nie zauważyłam go , więc podskoczyłam. Wystraszył mnie
-Siema ! - pomachałam mu rękom.
-Mam dla pani dobrą informację !
*Wychodzę ze szpitala w środę, w środę ! * - modliłam się w myślach
-Wychodzi pani ze szpitala w środę .
I ja niby nie przewiduję przyszłości ;>. Fajnie, akurat dzień przed przyjazdem chłopaków. Jak ja się nie umiem tego doczekać !
I mimo iż spotkało mnie wiele niespodzianek takiej jeszcze nie spotkałam. Ktoś zapukał do okna. Odwróciłam wzrok w jego stronę, a tam Nati. NATI ?! NA PIERWSZYM PIĘTRZE ?! CZY JEJ ODBIŁO !?!
Zabronili wychodzić mi z łóżka, ale bez zastanowienia wybiegłam z łóżka i otworzyłam jej okno wpuszczając ją.
-Co ty tu robisz, przecież mamy jeszcze lekcje ?! - ryknęłam na nią
-Nie mamy !
-Mamy !
-Nie !
-TAK !
-Nie !
-TAK !
-No dobra mamy. - stwierdziła siadając na moim łóżku .
-Więc co tu robisz ?!
-Siedzę i piję soczek ! - wzięła i natychmiast pochłonęła moje śniadanie
-Natt nie rób sobie jaj ! - warknęłam
-Serio ? Wyrwałam się z lekcji , żeby cię odwiedzić .
-Nie łaska było przez drzwi ?! - oburzyłam się. To było oczywiste, czy ona na prawdę jest taka głupia ?!
-Nie wpuścili mnie, bo nie miałam zmiennych butów heuheuheuheu.
-Nati to nie jest śmieszne, co jakbyś się zabiła ?! - stwierdziłam oczywisty fakt
-Posłuchaj. Ty jesteś raczej ostrożna i bardziej spokojna, a utopiłabyś się i umarłabyś wskutek przejechania przez samochód. Ja jestem bardziej nerwowa i głupsza, a jeszcze nic mi się nie stało. I co ?! - wyliczała
-W sumie racja...- usiadłam obok niej - Wiesz dostałam wiadomość od Zayna.
-Amerykę odkryłaś....-powiedziała leniwie Natt
-Nie ! Ktoś mu napisał, że leżę w szpitalu, a mianowicie ... ?
-Ja.
-Czemu ? - dopytywałam się i poczułam , że przyjaciółka czuje się jak na komisariacie lub jak w szkole.
-Bo nie zabraniałaś mi. - wzruszyła ramionami
-Nati ty pomyśl czasami ! - zaśmiałam się
-Myślę ! - oburzyła się Natt
-Tak, szczególnie szukając patelni jakbyś była w moim domu pierwszy raz, a chodzisz do niego od dziesięciu lat ! - zaśmiałam się.
-Właśnie, gdzie masz patelnię ? - spytała przyjaciółka
Rozbawiło mnie to do łez. Tylko ona potrafiła mnie tak rozbawić. Po chwili do sali przyszła pielęgniarka. Zdziwił ją widok Natali, w końcu widziałaby ją, gdyby wchodziła drzwiami. Natalia zaczęła piać ze śmiechu widząc minę pielęgniarki "wtf? " hahaha :D.
-Wariatki jesteśmy ! - stwierdziła Nati , kiedy pielęgniarka wyszła
-Kolumb jesteś po prostu !
-Nie, jestem Natalia.
-Hahaha o boże haha :D. Nati weź się opanuj.
-Opanowuję się.
-Metaforycznie , czy dosłownie ?- szturchnęłam przyjaciółkę
-Nie wiem xD - szturchnęła mnie, jako odpowiedź na moje szturchnięcie xD
-Wzięłam laptopa ! - wyciągnęła komputer z torby
-Jak ty to tam zmieściłaś ? - zdziwiło mnie jak ona to w tej malutkiej torbie zmieściła.
-Normalnie, dzwonimy do chłopaków .
-Zaraz, coo ?! -nie nadążałam za nią
-No, dzwonimy na skejpaja do chłopaków . Kojarzysz jeszcze One Direction ? Tak do nich dzwonimy. - powiedziała przyjaciółka włączając komputer
Przeszedł mnie dreszcz. Czułam, że sprawa z Zaynem i tym całym wypadkiem nie została jeszcze do końca wyjaśniona. Nati włączyła kamerę i po czasie widziałyśmy chłopców, a oni nas.
-Hej ! - zawołali do nas chórem
-Hej ! - odpowiedziałyśmy im
-Co tam u was ? - spytała Nati
-I jak kiedy wychodzisz ? - spytał mnie Zayn
-W środę. - odpowiedziałam i spojrzałam na klawiaturę w laptopie od Natt.
-To dobrze, że tak wcześnie wychodzisz i , że nic ci nie ma ! - uradował się Zayn
-Aga jest niezniszczalna, a mi się nic nie dzieje więc nie muszę być niezniszczalna. - stwierdziła Natt
-Mądra jesteś . - powiedziałam z sarkazmem ale i ze śmiechem
-Bardzo ! - przytaknął Harry
Rozmawialiśmy jeszcze dosyć długo, dopóki pielęgniarka nie wyprosiła już Natt. W tedy zaczęliśmy się żegnać, po czym Nati wyszła. Ułożyłam się do snu myśląc o Zaynie, który całą rozmowę mnie obserwował nic nie mówiąc. Muszę to wyjaśnić, ta sprawa jest nieprzyjemna.... Po chwili rozmyślań zasnęłam ...
 
 

piątek, 14 grudnia 2012

Rozdział 23






Oczami Agi :
Obudziłam się rano okropnie niewyspana. Przetarłam leniwie ręką po twarzy. Tym razem słońce grzało mocno. Czyżby odmiana ? Poszłam się ogarnąć, Nati jeszcze spała. Był tym razem ciepły , niedzielny poranek. Wyciągnęłam z szuflady delikatnie i ostrożnie tableta, żeby nie obudzić Natt. Robi się czerwona niczym wściekły indor kiedy się ją obudzi, ale na marne moje starania, bo w szufladzie miałam taki bałagan, że ładowarka zahaczyła się o tableta i spadła na ziemię. Nati zaczęła wrzeszczeć wniebogłosy.

-Kogo mordują ?! Co się pali ?!
-CIICHO USPOKÓJ SIĘ ! - powiedziałam półgłosem, na co Nati zaczęła się robić cała czerwona (a nie mówiłam ? XD)
-Ty, ty ! - Tomato by był od niej jaśniejszy :O :O

-Dobra, dobra. Może chodźmy coś zjeść ? - zaproponowałam, na co cera przyjaciółki zrobiła się jaśniejsza.
Natt natychmiast wyskoczyła z łóżka, pobiegła się ogarnąć i wbiegła do kuchni. Zrobiła to z prędkością światła, zawsze tak robi, kiedy słyszy słowo : ,,Jedzenie, eat , foot itp xD".
-To co dziś jemy? -spytała zaciekawiona Natt
-Nie mamy zbyt dużo ciekawych rzeczy w lodówce .. - sprawdziłam - zapasy nam się kończą.
-Czyli idziemy do sklepu ? -  jej oczy wesoło zabłysły
-Nie mamy wyboru. - stwierdziłam, po czym przyjaciółka zaczęła skakać z radości.
Ubrałyśmy kurtki i podeszłyśmy pod światła. Za światłami był mini supermarkecik, mini, ale było w nim wszystko. Zielone światełko zaczęło migać , co oznaczało, że piesi mogą przejść. Razem z Natalią powoli przechodziłyśmy po pasach. Nagle poczułam chrzęst i okropny ból z całej lewej strony mojego organizmu. Siła uderzenia była tak silna, że z początku byłam kilka metrów nad ziemią, a później spadłam z powrotem na ziemię. Dalej już nic nie pamiętałam, co z Nati i co dalej ze mną było.
-Halo ? Proszę pani, żyje pani ? - ktoś zaczął mną potrząsać

Lekko otworzyły mi się sklejone dotychczas powieki. Okropnie bolała mnie głowa.
-Co się stało, gdzie ja jestem ? - spytałam niepewnie
-Jest pani w szpitalu, przejechał panią samochód, na szczęście żadnych poważnych uszkodzeń w organizmie nie dostrzegliśmy. Czasami może pani tylko kuleć na lewą nogę. Prędkość samochodu i siła, z jaką uderzył on w pani nogę była duża, ale jak mówiłem nic poważniejszego niż lekkie kuśtykanie to nie będzie.
-A Natalia ? - spytałam po cichu
-Natalia ? - spytał zdziwiony doktor
-No, moja przyjaciółka, jak jej tam było..
-Tu jestem ! - zza drzwi wyskoczyła przyjaciółka
-Tobie nic nie ma ? - zdziwiłam się
-Wiem, to będzie pewnie dla ciebie bardzo śmieszne, ale samochód wrąbał w ciebie, a później skręcił prosto przede mną i na szczęście mi nic nie ma . Zrobiłam zakupy.
-Szczera jesteś ! - zaśmiałyśmy się obie- Ty to masz szczęście...
-Właśnie...chcesz coś zjeść ? - spytała całkiem spokojnie.
Wydawało mi się niemożliwym to , co Natt mówiła, ale cóż....ona zawsze miała szczęście...Oh jutro poniedziałek, przynajmniej do szkoły nie pójdę xd.
-Kiedy wyjdę ze szpitala ? - spytałam lekarza
-Hmm, zobaczymy jak się pani będzie czuła i w jakim stanie będzie pani noga. Na razie jest złamanie, nic więcej, ale gorączka zawsze może dojść.
-A ja tu mogę zostać ? - spytała się doktora Natt
-Nie, ten pokój jest dla pacjentów, może pani odwiedzać koleżankę , ale nie np.nocować.
-Rozumiem...-powiedziała Nati..
-Proponowałbym, aby pani odwiedziła koleżankę może jutro, dzisiaj Agnieszka musi jeszcze trochę odpocząć i dojść do siebie.
-To ja już pójdę .. - uśmiechnęła się do mnie przyjaciółko
-Spoczko, pa ! - odwzajemniłam uśmiech, a Nati wyszła z sali.
Mój telefon leżał na mojej półce obok mnie :3. Wszystko moje (Me gusta). Włączyłam telefon i odebrałam wiadomość od Zayna (nie włączałam telefonu od rana xd).
" Hej, co tam ? ;* <3 / Zayn xx "
Odpisałam mu, że ok. Nie chciałam go martwić... Pisaliśmy tak jeszcze długo. Jutro chłopaki mają koncert w Moskwie tak , że ciągle w podróży, że Niall im wyjadł całe zapasy z lodówki i musieli mu kupić nową, a swoją na kłódkę zamknąć. Haha Nialler jednak się nigdy nie zmieni xD. Bardzo chciałabym ich znowu zobaczyć...wpatrzyłam wzrok w jeden punkt i cofnęłam się w czasie. Wyobraźnią przeszyłam każdy mój dzień, który pamiętam, które miały dla mnie jakiekolwiek znaczenie...pierwszy szkolny dzień......i moje poznanie się z Nati..
-Hej ! - podeszła w tedy do mnie- Jestem Natalia , a ty jak się nazywasz ?
-Jestem Agusia. Będziemy razem siedzieć w ławce ?
-Chyba tak ! Wiesz co fajna jesteś Agusia !
-Ty też Natusia !
Wiem, bez sensu, ale tak śmieszne , że po prostu haha no nie wiem. A teraz to już ostatni rok, praktycznie tylko kilka miesięcy i wyłazimy z tej budy. Będę tęsknić za moją pozytywnie walniętą klasą. Później przypomniało mi się jak w gimnazjum ukradłam nóż ze stołówki i nauczycielki mnie goniły, a Nati za mną: WOLNIEJ ! 
To nasze niezapomniane chwile :3. Męczący dzień. Postanowiłam pójść spać, ale przyśnił mi się chłopak Natalii z gimnazjum, Widera, Chuck Norris i Antonio Banderas w jednym. Lol, ja to mam dziwne sny. Postanowiłam się wybudzić bo to chore śnić o czymś takim. Poleżałam tak do późna....zajmujący dzień. Wszystko mnie bolało, mam jeszcze złamaną rękę , to było mało ważne, bo gorszy przypadek był z nogą, dlatego lekarz głównie o niej napominał. Dlatego SMSy pisałam prawą ręką, jestę hardcorę ;3. Później sama zasnęłam...