niedziela, 31 marca 2013

This Is The End :C






Uwaga ! Ważna informacja dla wszystkich czytających mojego bloga !Niestety ! Muszę zawiesić tego bloga, z powodu braku weny i pomysłów na dalsze rozdziały ; /.
Zacznę pisać nowy blog: http://itstrueiloveyou.blogspot.com/ . !
Chętnych zapraszam do czytania nowego bloga, ale zapewniam, że na ten jeszcze kiedyś wrócę, aby dokończyć tę historię !  Za wszelakie komentarze do tego bloga i za liczbę wyświetleń pragnę podziękować.

Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt Wielkanocnych !
Wasza Autorka, '.-Paatii < 33 ; ] .!. '

poniedziałek, 18 lutego 2013

Rozdział 30





Obudziłam się...szczęśliwa.... Dopiero po kilku minutach uświadomiłam sobie, że nie mam ani jednego powodu do szczęścia. Zostało mi niewiele. To przykre. Muszę zostawić Natt, Zayn'a i resztę chłopaków z zespołu....Filip...nie potrafię opisać bólu, jaki wiąże się z utratą brata. Tak, miałam jeszcze rodziców, ale oni wyjechali. Nie chcieli mnie znać, zostawili mnie samą z problemami. Poczułam, że nie mam do kogo z tym pójść...Zayn już wystarczająco cierpi przeze mnie...Postanowiłam, że muszę coś zrobić....
-Zayn....-weszłam do pokoju chłopaka i szepnęłam mu do ucha - ..Choć proszę , musimy poważnie porozmawiać...
Chłopak natychmiast otworzył oczy...Pociągnęłam go za rękę. Wyszliśmy na zewnątrz.
-Co mi chciałaś powiedzieć ? - powiedział, a w jego oczach pojawiły się znajome iskierki..
Iskierki, w których się zakochałam, gdy zobaczyłam go po raz pierwszy, iskierki, w których tkwiła ta pewna czułość, w które mogłam się zapatrzeć, w nich umrzeć i narodzić się na nowo...
-Wyjedziesz ze mną do Anglii ? - czułam, że zaprzeczy
Ale on tylko się uśmiechnął..
-Jasne, że tak . Możemy pojechać nawet już dzisiaj. Możemy jechać wszyscy . Możemy jechać nawet teraz...
Rzuciłam się na niego ze szczęścia. Zrozumiałam, że to właśnie w Londynie, w miejscu, gdzie go poznałam, chciałam umrzeć.
-Idź się spakować . Ja obudzę resztę . - polecił Malik
Zrobiłam, co kazał. Spakowałam się szybko. Po niecałej godzinie wszyscy już stali na nogach, spakowani i gotowi na wyjazd do Londynu.
-Gotowi ? - upewnił się Zayn
-Jak zawsze - zapewnił Nialler
Wybiegliśmy z mojego domu i pobiegliśmy na lotnisko. Zayn załatwił nam bilety i już za kilka godzin powinniśmy być w Londynie. Jestem nadzwyczaj szczęśliwa. Podczas czekania Horan nieco zgłodniał , więc musieliśmy biec po coś do jedzenia. Gdy zaopatrzyliśmy się w 5 toreb jedzenia byliśmy pewni, że z Irlandczykiem mamy spokój na jakieś 3 godziny . W końcu doczekaliśmy się chwili, w której spokojnie mogliśmy wsiąść do samolotu. Siedziałam obok Natt, a chłopcy za nami.
-Czyli jak to teraz będzie . ? Zostajemy w Londynie forever ? - uśmiechnęła się przyjaciółka
-To marzenie. Zostać do późnej starości w Anglii...z chłopakami, z tobą....nie podoba mi się perspektywa tego, że zostało mi niewiele tygodni, że to ostatnie chwile spędzone z wami...
-Wszystko się ułoży...bądź dzielna...zawsze będziemy z tobą..i tak jak na taki stan jesteś nadzwyczaj spokojna..
-Dzięki. Ale i tak uważam , że to szczęście, że nie dożyłam starości.
-Ale dlaczego ? - widocznie tym zaciekawiłam Natalię
-Nie będę musiała patrzeć , jak Zayn, ty, albo ktokolwiek inny z zespołu umiera. Jak to się mówi.. " Jeżeli ty będziesz żył sto lat to ja sto lat minus jeden, żebym nigdy nie musiała za tobą tęsknić ".
-Mądre. Ale i tak nie wyobrażam sobie życia, gdybyś umarła...
-Masz jeszcze Niall'a. On cie kocha.
-Fakt, ale kto wie co się stanie w przyszłości ? Prawda, że jest mi bardzo bliski, ale co jak się rozstaniemy ?
-Myślę, że to raczej nie możliwe. Nialler ma świra na twoim punkcie. Zobaczysz, wszystko się ułoży...
-A co będzie z Zaynem ? Przecież ... Nie wyobrażam sobie jak on przeżyje to wszystko...Bez ciebie...
-Da sobie radę....poza tym i tak zawsze będę blisko niego...w końcu mogłabym go zamienić z tlenem.
-Gdybyśmy tak mogły spędzić ze sobą więcej czasu....
-W końcu tylko ty mi zostałaś...-stwierdziłam spokojnie
-Masz jeszcze rodziców. Kochają cię. Martwią się o ciebie..-zaczęła Natt, ale ja nie dałam jej skończyć
-...i takich, którzy nie wiedzą, że za niedługo odejdę, dobrze się bawiących podczas gdy ja cierpię i takich, którzy ani razu nie zadzwonili...masz rację...bardzo mnie kochają....
Przyjaciółka nie wiedziała co ma na to powiedzieć. Zatkałam ją... Od tej chwili nastała cisza. Założyłam słuchawki i puściłam sobie Demi Lovato - Catch Me . Tyle przemyśleń w mojej głowie. Czułam się doskonale, wspaniale, jakbym w ogóle nie była na nic chora. Niestety w rzeczywistości było całkowicie inaczej. Wszyscy są tacy zdenerwowani, smutni...nigdy już nie będzie jak dawniej....nagle popadłam w szpony głębokiego snu..
-Aga ! Wstawaj ! Boże, ona żyje ? - darła się na cały pokład Natt
-NATALIA ! Żyje , rozumiesz ?! Jestem tu, oddycham ! Ja po prostu zasnęłam ! Spać mi już nie wolno !?
-Czyli wszystko z nią okej . - Hazza puścił oko do Natalii.
Powoli wyszliśmy z samolotu. Dostaliśmy bagaże do ręki i pojechaliśmy do hotelu, w którym mieliśmy spędzić czas aż do końca życia (określając z mojej perspektywy ;) ). Weszłyśmy z Natalią do pokoju, w którym niegdyś zapoznałam się z chłopakami z One Direction. Rozpakowałyśmy walizki i zeszłyśmy na dół do reszty.
-Mogę z tobą pogadać ? - spytał Zayn
-O każdej godzinie i o każdej porze...-wysłałam w jego stronę ciepły uśmiech, na co w jego oczach pojawiły się dawne, znajome iskierki
Weszliśmy do mojego pokoju..
-To o czym chciałeś pogadać ? - spytałam
-Masz ładne oczy....
-O tym chciałeś pogadać ? - zaśmiałam się
-Niezupełnie. Chciałbym spędzić z tobą czas...
-Właśnie spędzasz...-nie rozumiałam o co chodzi
W tedy mnie pocałował.... Cały czas siedzieliśmy obok łóżka patrząc sobie w oczy...
-Będzie mi tego brakowało...-powiedział coś chyba po godzinie Zayn
-Jeszcze nie odchodzę...
-Będzie mi brakowało tego ciepła, tych iskierek w twoich oczach, twojego dotyku i twoich pocałunków, twojej obecności...Ciebie...
-Zayn...to znaczy...mi Ciebie też okropnie będzie brakować...ale ja zawsze będę z tobą..obok ciebie...nawet śmierć nas nie rozłączy....
-A tak liczyłem na to, że choć raz będę szczęśliwy, że zostanę z tobą do końca życia...
-Wiesz, możesz znaleźć sobie drugą...-rzuciłam w niego poduszką
-Myślisz, że którakolwiek dziewczyna tak po prostu może cię zastąpić ? - spytał z uśmiechem
-Wiesz..na świecie jest miliony dziewczyn...
-Z chmur pada miliony kropel deszczu. Wszystkie niby takie same, ale w rzeczywistości każda inna...Nikt ciebie nigdy nie zastąpi...
Przygryzłam wargę...okropnie mi schlebiał....a ja co mam mu powiedzieć ? Nie wiem...
-Hmm...na pewno potrzebowałbyś dziewczyny, która by była dobra z angielskiego....
Zaśmiał się
-Dlaczego tak myślisz ? - spytał przez śmiech
-Bo ona umiałaby wyrazić co do ciebie czuje w tak piękny sposób jak ty właśnie wyraziłeś to mi..
-Lepiej bym tego nie ujął.
-Kpisz ze mnie ? -zaśmiałam się
-Nie.
-Tak..
-Nie...
-Tak...
-Nie ! - powiedział stanowczo przez śmiech...
-Kłamiesz, ale i tak cię kocham .
Rozbawiłam go tym. Przytulił mnie i złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Zeszliśmy na dół do reszty...w końcu przyjechałam tu też razem z nimi. Gadaliśmy i oglądaliśmy filmy do późna. Nialler zdążył już pochłonąć prawie całe zapasy kanapek, które ze sobą spakował z Polski. Jak to ujął ; " Polska szynka jest najlepsza ! ". Przez resztę filmu narzekał na brak jedzenia. Biedny blondyn . Żal mi się go zrobiło...
-No to my już idziemy spać...-wydała rozkaz Natt
-Tak...padam z nóg..
Pożegnałyśmy się z chłopakami i powędrowałyśmy na górę do naszego pokoju. Umyłyśmy się i poszłyśmy do łóżek. Od razu zasnęłyśmy....



wtorek, 22 stycznia 2013

Rozdział 29






Oczami Agi :Już nie spałam, ale nie otwierałam również oczu.....dlaczego zawsze mi się coś chrzani.... cholernie się bałam....bałam się tęsknoty za Zaynem....W końcu postanowiłam otworzyć oczy.....
Rozejrzałam się po pokoju....Zayn siedział na swoim materacu i obserwował mnie z uśmiechem...

-Dzień Dobry... - powiedział czule
-Hej.....-szepnęłam.....teraz bałam się mu spojrzeć w oczy....
-Wychodzisz ze szpitala .... - powiedział powoli
-Czyli jednak nie jestem chora ?! To było zwykłe omdlenie ?!  - mówiłam z nadzieją
Słysząc moje słowa chłopak schylił głowę i spoważniał...

-Jesteś chora.....ale guz jest za duży....jakby go wycięli, wycięli by ci również połowę mózgu, a bez niego byś nie potrafiła funkcjonować....pozwolili ci wyjść....abyś w szczęściu i w domu spędziła te ostatnie dni.... - przyszedł i mnie pocałował.
Nie potrafiłam się uśmiechać....Jak do tego doszło ? Nic nie czułam, żadnych objawów......
Po godzinie od tej rozmowy wychodziliśmy już ze szpitala i skierowaliśmy się w stronę mojego domu...Szłam bez słowa, a Malik nie odrywał ode mnie wzroku...Postanowiłam skierować moje spojrzenie również w jego stronę....ile go jeszcze będę widzieć.... Pewnie myślał podobnie.... Dotarliśmy w końcu pod progi mojego domu... Ledwo do niego weszłam skierowałam się w stronę pokoju mojego i Natt....Widziałam na sobie spojrzenia pozostałych, ale teraz to mnie nie interesowało.....miałam szeroki parapet ....usiadłam na nim i spojrzałam za okno..... Zayn zaraz przysiadł obok mnie.... Otarł mi łzę....

-Agnieszka....
Spojrzałam w jego stronę pytająco...
-Kocham cię....ale nie kocham cię jak chłopak dziewczynę....Kocham cię o wiele mocniej....nawet nie wiesz ile bym dał, żebym to ja był chory....nie cierpiałabyś....a ja nie cierpiałbym z tobą.....Jesteś dla mnie wszystkim.....Proszę....przez te ostatnie dni pokaż uśmiech....dla mnie....walcz.... - powiedział czule patrząc mi głęboko w oczy...czułam, że to co mówił było szczere...
-Ale....- mówiliśmy bardzo cicho....
-Nie bój się.....ja zawsze będę obok ciebie...żadna śmierć nas nie rozłączy, zawsze będziemy razem..... Przysięgam...
Uśmiechnęłam się....wiem...nie wysiliłam się z reakcją, ale nie stać mnie było na więcej.... 
Nagle zadzwonił mój telefon.... Spojrzałam na numer i natychmiast odebrałam..
-Halo ? 
-Dzień dobry ! Pani Agnieszko, pani brat nazywa się Filip ?? - spytał nieznajomy
-Tak, a kto pyta ? 
-Pani doktor Angelika Lessman....Pani brat leży w szpitalu....jechał na motorze, kiedy wjechał w niego tir.....walczymy o jego życie....
Ile jeszcze przykrych niespodzianek spotka mnie w życiu ? Filip nie może umrzeć, w tedy się po prostu załamie....
-Zayn...musisz iść ze mną do szpitala...natychmiast... - powiedziałam półgłosem, na co Malik po prostu ze mną tam poszedł.
Do szpitala prawie biegliśmy...Po drodze opisywałam chłopakowi co się wydarzyło i kto dzwonił...
Dotarliśmy do szpitala, a zaraz później do sali, w której leżał Filip.  Ostrożnie weszłam do tego pomieszczenia, ręce miałam lodowate ze strachu... Spojrzałam na Zayna przez dosłownie sekundę....mój wzrok nie ukrywał już emocji....oczy miałam przepełnione bólem... Mój brat leżał na łóżku całkowicie bezradny.... Podbiegłam do niego...
-Filip .. ! - szepnęłam
-Agusiu....jak ja cie dawno nie widziałem..... ale wyrosłaś.....-mówił z trudem, a w moich oczach pojawiły się łzy...- Szkoda, że mieliśmy dla siebie tak mało czasu...
-Filip...co ty mówisz .. ? - nie umiałam znaleźć słów
-Wiesz co...na mnie już pora...cieszę cie, że mogłem cię jeszcze zobaczyć..
W tej chwili jego serce stanęło...Lekarze nas odtrącili, a ja krzyczałam wniebogłosy...
-Aga....-złapał mnie za rękę na holu szpitalnym Zayn - On już nie wróci..
Schyliłam głowę...wszystko tak nagle prysło....całe moje szczęście...teraz już nie mam nikogo oprócz Zayna, a za niedługo i on zostanie sam.....
-Chcesz coś zjeść ? - spytał troskliwie Malik
-Nie, dzięki...-szepnęłam
-Przykro mi....przepraszam....
-To nie twoja wina...Raczej moja...gdybym nie pojechała do Londynu nigdy bym cię nie poznała ... i jakbym umierała nie czułbyś się tak kiepsko jak teraz...
-Przez to, że przyjechałaś do Londynu, czuję, że jesteś jedyną osobą na Ziemi, którą naprawdę kocham ...
Spojrzałam na niego..nie odrywał ode mnie wzroku ...
-Wracamy do domu ? - spytał cicho
-Tak....
Wyszliśmy więc ze szpitala i ruszyliśmy w stronę mojego domu....W nim zastaliśmy zmartwioną Natt i resztę chłopaków z 1D...nie przywitałam się z nimi, poszłam do swojego pokoju...chciałam zostać sama...Siedziałam skulona na parapecie i myślałam nad wieloma rzeczami....Kiedy nastała noc zwyczajnie zasnęłam....Dlaczego wszystko co piękne tak szybko się kończy ? ??

sobota, 5 stycznia 2013

Rozdział 28







Sen o motocyklisty ciągle mi się śnił.... Miałam tego dość, a jednocześnie coraz bardziej się go bałam.....Obudziłam się przecierając ręką twarz....Poszłam krokiem typu " zoombiee XD" do łazienki się ogarnąć, a następnie weszłam do kuchni.... Szeroko otwarłam oczy...Głowa Nialla była w lodówce...
-Ekhm....-mruknęłam trochę przez śmiech
-Ooo ! - podskoczył i uderzył głową z całej siły o górę lodówki- Jauć.....cześć Aga....Nie będziesz .... ?
-Nie, nie będę zła za to, że wyjadłeś mi prawie całą lodówkę.. - poklepałam go po ramieniu...
-Jesteś głodna ? - spytał po chwili Irlandczyk
-Nie, w ogóle od pewnego czasu....Gdzie reszta ? - spytałam ziewając
-Wyszli na poranny spacer...właściwie to już zaraz powinni wrócić....-odparł z pełną buzią blondyn
-To dobrze.... bo nie za dobrze się czuję.....
-Co ci jest ? Coś się stało ? Pokłóciłaś się z Zaynem ? - dopytywał się
-Broń Boże ! Okropnie kręci mi się w głowie....
-Weź apap ... - uśmiechnął się do mnie Niall
-Nie pomaga.... trudno jakoś się przeżyje ... - stwierdziłam
-Ja bym już leciał do lekarza .. - zaśmiał się Horan
-Ale ja nie jestem tobą.... - odpowiedziałam z uśmiechem
Usłyszałam otwierające się drzwi i zauważyłam resztę zespołu oraz Natt.
-Hejj ! - powitali mnie i Niallera wszyscy
-Hej...-odpowiedzieliśmy z Niallerem
-Wróciliśmy ... - wyszczerzył zęby w uśmiechu Zayn
-Zauważyłam....- widziałam Zayna potrójnie, na którego tu się patrzeć ; o ?
-Ejj coś nie tak ? - dopytywał się wesoło
-Wszystko gra... Tylko....muszę iść po telefon...-wymyśliłam....
Poszłam do łazienki i stanęłam przed lustrem. Oblałam twarz lodowatą wodą....coś było ze mną nie tak...Nagle po prostu straciłam kontrolę...

Oczami Nialla :
Usłyszałem huk dobiegający najprawdopodobniej z łazienki. Postanowiłem sprawdzić czy coś się nie stało , z resztą inni się śmiali i wesoło gawędzili, nie mogli nic usłyszeć, a Aga dość długo się nie pojawiała...W pokoju jej nie było, otwarłem drzwi z łazienki....
-Cholera jasna ! Dzwońcie na karetkę ! Adze coś się stało... !
Leżała na ziemi. Reszta natychmiast się zjawiła.
-Jezus Maria ! - zawołała Natt
Zayn stał przerażony, tak samo jak Liam i Louis . Hazza pochwycił telefon i zadzwonił na pogotowie.
Po chwili Aga leżała już w szpitalu (znowu xd) , a my obok sali, w której obecnie była z lekarką.
Po kilku godzinach pani doktor wyszła z gabinetu i zwróciła się ku nam....
-Ona przecież tylko omdlała, czemu pani tak długo nie wychodziła ?!  - oburzył się zdenerwowany Zayn, Harry go chwycił...w tej chwili mógł zrobić coś głupiego
-Zrobiliśmy dodatkowo tomografię, jak zawsze kiedy mamy pacjentów z takimi objawami jak wasza koleżanka.... Mam przykrą wiadomość....
-Umarła ?! Nie ! Na pewno  nie !  - darł się na cały szpital Zayn, który zachowywał się jak nawiedzony
-Nie....ale już niewiele jej zostało....
-Co jej jest ? - spytała Natt....chwyciła mnie za rękę...mocno biło mi serce
-Jest chora....na raka mózgu....zbyt późno go wykryliśmy.....nie jesteśmy w stanie już nic zrobić..
Wszyscy zbledliśmy, Natt zaczęła płakać, ale najgorzej wyglądał Malik.....zblednął,  myślałem, że zaraz sam omdleje...nie wiedział jak zareagować, co ma zrobić... Chciałbym móc go pocieszyć, ale wątpię, by kiedykolwiek się już uśmiechnął...
-Czy ona wie .. ? - spytał Zayn cicho...
-Nie...chcieliśmy, by powiedział jej to ktoś bliski ... - odparła pani doktor
-Ile jej zostało... ? - mówił coraz ciszej, już prawie nieusłyszalnie mulat....
-Może miesiąc wytrzymie......
Zayn schylił głowę ..... Współczułem mu całym sercem, ale cóż miałem zrobić.... Już nigdy nie będzie jak dawniej...
-Mogę wejść do sali ? - spytał po chwili Malik
-Wolałabym nie, ale jak panu bardzo zależy to nie mogę pana powstrzymać...
Zayn wszedł do sali...nie wiedziałem, czy płacze, czy wzdycha....zaraz zamknął za sobą drzwi...

Oczami Zayna :
Agnieszka leżała w łóżku szpitalnym niczym śpiąca królewna... Była blada...nic nie wykazywało tego, co powiedziała mi lekarka, nie potrafiłem w to uwierzyć....głowę miała lekko przechyloną w bok....Usiadłem na ziemi, w miejscu , do którego jej głowa była przechylona...Dlaczego zawsze mi się musi coś schrzanić ? Przecież było tak pięknie....dlaczego...dlaczego.....patrzałem na nią i ciągle zadawałem sobie jedno i to samo pytanie....Mogliśmy tyle czasu spędzić razem....Czule przełożyłem jej kosmyk włosów za ucho....
Nagle jej powieki zaczęły się lekko otwierać....

-Zayn.... - wyszeptała....
Uśmiechnąłem się do niej z bólem....moje serce było rozdarte, żaden plaster go już nie umiał zakleić....tylko dla niej pojawił się ten uśmiech na mojej twarzy...A ona jeszcze o niczym nie wiedziała...I jak ja to mam jej powiedzieć ....
-Coś się stało ? - spytała po chwili

-Nie....to znaczy tak....nie wiem jak ci to powiedzieć.... - byłem bezradny....
-Po prostu powiedz...-lekko się uśmiechnęła... po policzku popłynęła mi pojedyńcza łza...ile jeszcze takich momentów przeżyjemy razem ...
-Aga....lekarka powiedziała....to znaczy robili ci tomografię i.... - schyliłem głowę...nie chciałem, żeby zobaczyła, że płaczę, muszę być silny....musi mieć kogoś, na kim będzie mogła się oprzeć przez ten okres..- niewiele ci zostało....-ostatnie słowa wypowiedziałem szeptem.....
-To znaczy ... ? - w jej słowach tkwiła nutka strachu, ale i smutku...
-Masz raka mózgu...za późno wykryli....został ci najwięcej miesiąc.... - nie umiałem spojrzeć jej w oczy w tamtym momencie...odwróciłem wzrok...
Przysiadła na łóżku....zareagowała jak ja....pojedyńcza łza spłynęła po jej policzku....chwyciłem ją za rękę i  usiadłem obok niej....Przytuliłem ją mocno do siebie..... muszę to robić jak najczęściej.. siedzieliśmy tak bez słowa...bez niczego ... wieczorem, kiedy lekarka przyszła mnie wygonić z sali powiedziałem, że nigdzie nie idę....chcę być z nią cały ten miesiąc... Bezsilna pani doktor rozłożyła mi materac w sali, w której leżała Aga....
-Słodkich snów.....-uśmiechnąłem się do niej i  otarłem jej łzy.....
Odwzajemniła uśmiech....Po chwili poszedłem usiąść na swoim materacu....Chciałem zasnąć, choć wiem, że dziś nie zmrużę oka.... Myślałem więc , ciągle słuchając piosenki Ola - Jej ostatni rok .... tak bardzo chciałem, żeby to się nie skończyło jak w tej piosence....widziałem małe światełko w ciemności, ale one gasło...



czwartek, 3 stycznia 2013

Rozdział 27






Obudziłam się rano. Dzisiaj przyjeżdżają do nas 1D. Wybiegłam z łóżka i poszłam się ogarnąć. Wróciłam do sypialni a Natt w niej nie było. Zdziwiło mnie to, zazwyczaj dalej śpi. Weszłam do kuchni, a tam Natt sobie siedzi i wcina bułkę. Zawału bym przez nią dostała, wszystko tylko bez takich, zachodzenie w kuchni, człowiek nawet spokojnie do swojej kuchni wejść nie może ..
-O Jezu ! Nati ! - chwyciłam się za serce
-Hmm ? - wolno przeżuwała bułkę
-ee ? Chłopcy przyjeżdżają ? - wzruszyłam ramionami
Nati wypluła bułkę i zaczęła piszczeć na cały dom. Ależ ona ma donośny głosik  :D !. Zaczęła biegać wokół mnie i robić dziwne rzeczy .
-Nati uspokój się ! .   - potrząsnęłam nią na co tylko coś mruknęła
-Już okej okej.... - zaczęła głośno oddychać
-Co robimy na obiad ? - spytałam - Na czas przyjechania chłopaków, wiesz...
-Jajecznice ?
-Jajecznice ?! POWALIŁO CIĘ !? DO NAS ONE DIRECTION PRZYJEŻDŻA A TY IM CHCESZ UGOTOWAĆ "JAJECZNICE " ???!! - wybuchłam
Nati parsknęła śmiechem, ja w tym nic śmiesznego nie widziałam . Chociaż śmiech Natt był zaraźliwy, nie znam osoby, która by się nie śmiała słysząc jej śmiech.
-Zamawiamy Pizze . - dodałam po chwili
-Na to bym nie wpadła ! - usiadła Nati
-Wiem, znam cię . Dlatego ktoś tu mózg mieć musi ! - usiadłam na krześle
Obie spoglądałyśmy w drzwi oczekując dzwonka, jakiegoś znaku....Nic...Natt chodziła w te i we wte . Ja siedziałam i stukałam palcami o stół.
-Dobra ja idę po telefon zadzwonić do Zayna gdzie oni są...mieli tu być godzinę temu ! - westchnęłam
Ledwo pochwyciłam telefon usłyszałam dzwonek do drzwi. Natychmiast pobiegłam do holu. Przyjaciółka zaraz do mnie dołączyła.
-Która otwiera ? - spytałam
-Ty, bo to twój dom ! - zakomunikowała
-Mój dom, ale ty w nim mieszkasz, więc jeśli nadal chcesz w nim mieszkać, to lepiej otwórz...
Natalia westchnęła i otworzyła drzwi....nikogo za drzwiami nie było..
-No pięknie, i widzisz kogoś ? - odwróciła się do mnie.... - Kolejnym razem ty otwierasz... - za jej plecami stanął Niall
Szeroko się do mnie uśmiechnął i gestem zakomunikował, że mam być cicho. Objął Natalię. Aww jakie to słodkie hahah :D.
Ale przyjaciółka aż podskoczyła.
-Już mnie nie kochasz ? - Niall zesmutniał
-Kocham, ale nie strasz mnie tak więcej ! - Nati zaczęła ciężko oddychać
-To wejdźcie ... - za Niallerem ukazała się reszta zespołu
Z Zaynem wymieniłam nieśmiały uśmiech....znaczył dla mnie więcej niż tysiące słów.....zamknęłam po nich drzwi. Louis natychmiast skoczył mi na kanapę..
-Fajna chata ! - rozłożył się kompletnie- + miękka sofa !
-Macie coś do jedzenia ? - spytał Nialler szukając zapewne lodówki
-Tak, możesz sobie coś wyciągnąć. Lodówka jest w kuchni, jest o tam, po prawej . - wskazałam mu ją palcem
-O dzięki ! - przetarł ręce Horan oblizując się przy tym
Liam wyciągnął swoje PSP i zaczął grać....Podobno jego nowym hobby jest PSP. Louis mu dopingował.
-Dalej Liano ! Dawaj ! Tarzan z ciebie ! - wrzeszczał Louis
-Tak, Tarzan który śpiewa what makes you beautiful . - zaczął nucić
Nati parsknęła śmiechem.
-Oprowadzicie nas po Polsce ? - spytał w końcu Styles
-Pewnie ! - odpowiedziała z entuzjazmem Natt
-Będzie tam coś do jedzenia ? - spytał Niall
-Nie, żyjemy na pastwisku, będzie tylko trawa. ! - powiedział żartobliwie Louis
-A możemy ja i Aga zostać ? Musimy coś omówić....-powiedział spokojnie Zayn
-No okej ...- spojrzała na mnie badawczo, ja wzruszyłam ramionami...naprawdę nie wiem o co mu chodziło...
Więc wszyscy z zespołu + Natt (oprócz mnie i Zayna) po chwili wyszli z domu. Zamknęłam za nimi. Usiedliśmy z Zaynem na sofie, która spodobała się Louisowi
-Rzeczywiście ta sofa jest taka mięciutka.....-rozłożył się Zayn
Odpowiedziałam mu na to stwierdzenie ciepłym uśmiechem. Jednak po chwili chłopak spoważniał..
-Dlaczego nie powiedziałaś mi nic o wypadku ?
-Ja....pisałam ci czemu.....-westchnęłam
-Tak, ale przyrzeknij mi coś, że już zawsze będziemy wobec siebie szczerzy ... dobrze ? - chwycił mnie za dłonie i spojrzał głęboko w oczy....
Siedzieliśmy tak bardzo długo......tylko patrząc sobie w oczy.... Po chwili odwróciłam wzrok...nie umiałam już patrzeć na jego piękne, czekoladowe oczy....ich blask mnie raził...
-Kocham cie, wiesz ? - powiedział po chwili.
Czemu on do jasnej cholery mi gada takie słowa ? Nie, żeby to było źle, ale dziwnie się przy tym czuję, jakbym miała motyle w brzuchu.....nie wiem co na takie coś odpowiedzieć....widząc moją reakcję jeszcze szerzej się uśmiechnął....Dalej siedzieliśmy tak kilka godzin...po chwili reszta wróciła....słysząc otwierane drzwi podskoczyłam a Zayn zaczął się na cały głos śmiać...Nati sobie dorobiła klucze do mojego domku xD. Wieczorem zjedliśmy kolację i wcześnie poszliśmy się ogarnąć i położyć. Chłopcy spali na ziemi w salonie (Louis na sofie, ponieważ się uparł xD) , a ja i Natt w naszej sypialni... Zasnęłam szybko....potrafiłam przemyśleć jakoś ten sen o motocyklisty, kto to taki, ale za każdym razem, gdy lekarze z pogotowia próbowali mu ściągnąć kask budziłam się....chyba nigdy się tego nie dowiem....

niedziela, 23 grudnia 2012

Rozdział 26






Wstałam, dzisiaj bez gorączki, za to znowu mając wizję wypadku motocyklisty...Na szczęście już wychodziłam ze szpitala. Wyciągnęłam torebkę i do niej wpakowałam wszystkie rzeczy, jakie tu ze mną powędrowały. Ledwo pielęgniarka otworzyła drzwi, ja wybiegłam z sali, jak przestępca z więzienia... Wybiegłam ze szpitala. Pogoda była słoneczna , a ja prawie biegłam do domu. Wbiegłam do klatki i zapukałam do drzwi. Otwarła mi Natalia i okropnie się ucieszyła mnie widząc. Zaczęłyśmy skakać i piszczeć wniebowzięte.
-Cholera, czułam się, jakbym cię nie widziała od najmniej roku ! - wyjawiła
-Ty też ? - zaśmiałam się
-Właśnie miałam zamiar zrobić śniadanie i po ciebie iść, ale wstałam za późno, telefon rozładowany...
-Nie musisz się tłumaczyć, nie jestem zła ! - uśmiechnęłam się pocieszająco
-Spoko, więc powiesz mi w końcu gdzie masz patelnię ? Chowasz ją jak w bunkrze ! - wyżaliła się przyjaciółka
-W tej szafce ... - oparłam się o bok drzwi i wskazałam na szafkę zaraz obok mnie
-Cholera, akurat tej nie sprawdziłam ! - warknęła - Durna szafa mnie prześladuje !
-Przyzwyczaisz się ... - powiedziałam z lekkim uśmiechem
-Idź się ogarnąć, a ja zacznę przyrządzać jajecznicę.. - rozkazała Nati
-Spoko.
Więc poszłam się ogarnąć...Ledwo wyszłam z łazienki i chciałam wypakować swoje rzeczy z torby zadzwonił mój telefon. Był to Filip, mój brat. Ostatnio rozmawialiśmy bardzo dawno temu, nawet nie pamiętam kiedy....
-Hej ! - powiedziałam do słuchawki
-Hej siostrzyczko, co u ciebie słychać ? - spytał wesoło brat
-Jest okej, a u ciebie ?
-Mamy bardzo dużo pracy, właściwie to tylko teraz na kilka minut znalazłem czas, żeby zadzwonić. Dawno się nie widzieliśmy....aż osiem lat...- westchnął do słuchawki - Chciałbym zobaczyć, jak się zmieniłaś....
-Niewiele...To czemu nie przyjedziesz ? - spytałam
-Mówiłem , za dużo pracy....może kiedyś się wyrwę....Dobra, wołają mnie, będę już musiał kończyć, a i mam wiadomość..Rodzice prosili, żeby ci ją przekazać...A mianowicie nie wrócą już do Polski. Wynajęli dom i będą tam mieszkać, za to ten dom należy do ciebie, możesz z nim zrobić co tylko chcesz. Moim zdaniem to dobra wiadomość, w końcu wolna chata, ale nie wiem, co ty o tym myślisz.
-Raczej dobra...- powiedziałam
-Ja już kończę, do usłyszenia siostrzyczko...
-Pa Filip ...
Odłożyłam telefon, a w progu drzwi stała Natalia z patelnią jajecznicy.
-Nati, dostałam tę ruderę w spadku ! Rudera, ale rudera, zaraz po ukończeniu liceum wyjeżdżamy do Londynu ! - wykrzyknęłam
-Super ! - ucieszyła się- Robimy balangę na całego !  Ps ; masz tu twoją porcję jajecznicy
-Dzięki ! - zaczęłam ją jeść
Przez prawie pół dnia chodziłyśmy po sklepach po różne zakupy i zapasy do lodówki, w końcu jutro chłopcy do nas przyjeżdżają, a Niall na pewno wyje mi całą lodówkę zanim cokolwiek zauważę. Później przygotowywałyśmy ogółem cały dom - odkurzałyśmy , wymyłyśmy co się dało i w ogóle wiele innych rzeczy, które naszym zdaniem wyglądały nie tak poprawiałyśmy. Zajęło nam to okropnie dużo czasu, ale w końcu wszystko ogarnęłyśmy.
-Już ! - westchnęłam siadając na łóżku - Nareszcie !
-Cholera jaka ja zmęczona jestem ! - pożaliła się Natt
-Dzisiaj dużo razy powtarzasz "cholera" - zauważyłam
-No bo cholera te cholerne słowo sprawia, że mi się lepiej żyje ...
-Na pewno . - westchnęłam .
Wyciągnęłam leniwie rękę po pilot i włączyłam telewizor. Całymi dniami oglądałyśmy kanał muzyczny, to już nasza tradycja..
-Zapewne teraz chłopcy szykują się na lot. Lecą o 22 co nie ? - spytała Natt
-Z tego co pamiętam to tak. Czyli będą gdzieś nad ranem w Polsce.
-To dobrze ! - ucieszyła się Natt
Ja też się cieszyłam, między innymi dlatego tak bardzo starałam się o galowy wygląd mojego domu. Za niedługo przyjeżdżają chłopcy - cały czas o tym myślałam.
Siedziałyśmy rozłożone z Natt na łóżkach z kubkiem kawy oglądając eskę tv. Nasze normalne życie w przerwach między szkołą xD. To był nasz z pozoru nudny, ale dla nas ciekawie spędzany czas we własnym gronie.. TV oglądałyśmy do późna w nocy, później obie przysnęłyśmy...liczyłam, że przy tak dobrze spędzonym dniu zasnę , i nie będę miała żadnych dziwacznych snów...
Niestety akcja się znowu powtórzyła.....znowu miałam wizję o motocykliście...

Rozdział 25





Wstałam najwyraźniej mając podniesioną gorączkę. Czułam się fatalnie. Wydawało mi się, że w pokoju obok mnie to siedzi to stoi Zayn z poważną miną.... przed oczami miałam dziwne obrazy...
W końcu przez ból spowodowany gorączką udało mi się zasnąć...lecz sen nie był kojący ani spokojny...
A mianowicie przyśnił mi się motocyklista..nie umiem określić kto to dokładnie był, ale bardzo się ucieszyłam go widząc....pędził do mnie i nie zauważył ciężarówki przejeżdżającej z boku....Wjechała w niego...Motor został złamany na pół...Zaczęłam wołać o pomoc..Motocyklista zginął na miejscu...
-Halo ? Proszę pani, wszystko w porządku ? - szturchnęła mnie pielęgniarka nad ranem
-Eee....tak...a co ? - spytałam ziewając. Byłam okropnie zmęczona..
-Wołała pani o pomoc...Pani krzyczała na całą salę ! - powiedziała niedowierzająca pielęgniarka
-Aaa....tak...nie , to tylko zły sen...- ten "niby" zły sen był zbyt realistyczny, to nie był sen, ale w takim razie co ...
Dostałam jakieś leki na gorączkę i śniadanie....Wyjadłam co umiałam z tacy, resztki pozostawiłam nietknięte. Wyjrzałam za okno. Dzisiaj Natalia miała przyjść z laptopem. Znowu miałyśmy korespondować z chłopakami.... Ledwo dopiłam herbatę do pokoju wbiegła Nati z laptopem i z wielkim bananem na twarzy.
-Hejj, z czego masz takiego zaciesza ? - spytałam przyjaciółkę udając ukryć dziwny sen i zdarzenie z nocy
-Po pierwsze : Jutro wychodzisz ze szpitala ! - wykrzyknęła radośnie siadając u boku mojego, szpitalnego łóżka - Po drugie : Chłopaki do nas przyjeżdżają pojutrze !
-Też się cieszę.... - mruknęłam
-Dzwonimy już do nich ? - spytała podekscytowana przyjaciółka
-Tak wcześnie ? - spytałam ją - Jest dopiero jedenasta, czyli środek nocy xD
-Weź przestań, oni pozwolili nam dzwonić o której chcemy więc dzwonimy ! - włączyła skejpa Natt
Natychmiast połączyła nas z chłopakami . Niewiele się zmienili, tylko Liam wyłysiał xD.
-Witajcie ! - wykrzyknęli nam na powitanie
- Hej ! - powiedziałyśmy z Nati
-Co tam u was ? - spytał Niall
-A w porządku, Aga jutro wychodzi ze szpitala, wy przyjeżdżacie pojutrze....czegóż chcieć więcej ! - wyśpiewała koleżanka
-Haha, cieszymy się ! - wyszczerzył zęby w uśmiechu Loczek
Dziwnie się czułam patrząc na Zayna...coś było nie tak...nie wiem co z tym zrobić....jedyne co "przekazywaliśmy" sobie to wzajemne spojrzenia pełne refleksji i smutku...Nie wiem, co było tego oznaką, ale miałam kujące uczucie, które potrzebowało tu i teraz Zayna obok....musiałam mu tyle powiedzieć...tylko jemu chciałam opowiedzieć o tym dziwnym śnie, tylko z nim chciałam porozmawiać, ale sam na sam. On najwyraźniej chciał tego samego....wspólne rozmowy nas nie zaspokajały... Cieszę się na ich spotkanie, bardzo za nimi tęsknię, a szczególnie za Zaynem....Delikatnie uśmiechnęłam się do monitora patrząc przez ekran w oczy chłopaka...odwzajemnił uśmiech....trwało to zaledwie sekundę, nikt tego nie zauważył...nikt nie  zauważył zaistniałej sytuacji oprócz nas i to było piękne...
-Aga....u ciebie się cudownie mieszka....tylko wczoraj godzinę szukałam patelni ! - poskarżyła mi się Nati
-Czy to już tradycja, że ktokolwiek kto do mnie przychodzi nie pamięta, gdzie zostawiłam patelnię ? - stwierdziłam fakt
-Nie, bo ja zmienię bieg historii kotku ! - powiedział półgłosem do mnie Zayn
-To się zobaczy ; ) - mrugnęłam do niego okiem
-Na ile do nas przyjedziecie ? - spytała Natt
-My ? Na jakieś dwa dni...później wy jedziecie z nami do Londynu na tydzień ; D - zaśmiał się Louis
-Serio ? - zdziwiłyśmy się z Natalią
-Tak....przysięgamy ! - położył rękę na sercu Liam
Ucieszyłam się, a jednocześnie zaniepokoiłam...miałam dziwne poczucie niepewności i zagrożenia, które kuło mnie w sercu...bałam się okropnie czegoś, co może się wydarzyć...
-Macie dużo jedzenia w Polsce ? - spytał Nialler
-Nie, głodujemy i dziennie żywymi się trawą ! - stwierdziła pogodnie Natt
-Serio ? - przeraził się blondyn
-Nie udawaj blondynki idioto ! - walnął go Tomo przyjacielsko po głowie - Oni tam jedzą to, co my, a co innego by mieli jeść ?! Wysil w końcu te szare komórki mordo ty moja !
-A co ty myślałeś, że my na pastwisku jak krowy bądź owce żyjemy ?! - oburzyła się Natt, co mnie bardzo rozbawiło
-No .... - starał się tłumaczyć Horan
-Dobra, udawałam wściekłą, bo chciałam zobaczyć twoją minę ! - zaśmiała się Natt
Jak ona potrafi rozbawiać ludzi xD.
-Nawet nie wiesz jak mi ulżyło ! - odetchnął głośno Niall
Głównie w internetowych rozmowach Nati i Nialler byli głównymi mówcami xD. A najbardziej cisi byliśmy my, czyli ja i Zayn. Jak to się ciekawie dobrało xD.
Rozmawialiśmy jeszcze z kilka dobrych godzin. Pielęgniarka, jak to należało do jej tradycji postanowiła wyganiać Natalię z sali.. Szybko pożegnałyśmy się z chłopakami, Natalia szybko wyłączyła laptopa, pożegnała się ze mną i poszła do domu...
Ułożyłam głowę wygodnie na poduszce... czy dzisiaj znowu będę miała tak realistyczny sen jak niedawno ? Nie wiem, właśnie tego się obawiam, to nie był zwykły koszmar, ja to wiem ... Nie umiałam zasnąć...cały czas myślałam o jednym i tym samym... W końcu zasnęłam...



wtorek, 18 grudnia 2012

Rozdział 24





Całą noc "przespałam" w szpitalu, w którym było "bardzo wygodne łóżko". Wyciągnęłam rękę po telefon, który był na komodzie jednocześnie włączając go. Dostałam sms.
"Czemu nic nie mówiłaś, że miałaś wypadek ? / Zayn "

Wypadek....tak nic mu nie mówiłam, nie chciałam go martwić... Nie lubię się tłumaczyć, ale czuję, że akurat jemu to będę musiała xD. Dziś poniedziałek i nie muszę iść do szkoły....przynajmniej jedna zaleta wypadków samochodowych xd. Nie wiedziałam co mu odpisać. Poczułam dziwne ukłucie w sercu, jakbym zraniła kogoś bliskiego...postanowiłam odpisać mu to, co myślałam.
" Ja nie chciałam cię martwić...przepraszam..."
Zdrętwiałą dłonią kliknęłam przycisk "Wyślij" i spojrzałam w sufit. Dlaczego ja wszystko zawsze muszę schrzanić ? Po chwili dostałam odpowiedź...
"Myślałem, że mówimy sobie o wszystkim, przecież tak mi obiecałaś. A ja kocham się o ciebie martwić... ;) "
Ciekawe od kogo on zdobył tę "cenną" informację. Napisałam mu to , a po chwili przyszła do mnie odpowiedź, że od Nati. Natt ! Zabiję ją kiedyś ! Po chwili dodał, że do Polski przyjeżdżają w czwartek, a więc ok. Ledwo odpisałam mu na SMSa, że się cieszę do sali weszła pielęgniarka ze śniadaniem. Nie byłam zbytnio głodna, ale podziękowałam. Kobieta wyszła.
-Dzień dobry ! - u progu drzwi stał lekarz. Nie zauważyłam go , więc podskoczyłam. Wystraszył mnie
-Siema ! - pomachałam mu rękom.
-Mam dla pani dobrą informację !
*Wychodzę ze szpitala w środę, w środę ! * - modliłam się w myślach
-Wychodzi pani ze szpitala w środę .
I ja niby nie przewiduję przyszłości ;>. Fajnie, akurat dzień przed przyjazdem chłopaków. Jak ja się nie umiem tego doczekać !
I mimo iż spotkało mnie wiele niespodzianek takiej jeszcze nie spotkałam. Ktoś zapukał do okna. Odwróciłam wzrok w jego stronę, a tam Nati. NATI ?! NA PIERWSZYM PIĘTRZE ?! CZY JEJ ODBIŁO !?!
Zabronili wychodzić mi z łóżka, ale bez zastanowienia wybiegłam z łóżka i otworzyłam jej okno wpuszczając ją.
-Co ty tu robisz, przecież mamy jeszcze lekcje ?! - ryknęłam na nią
-Nie mamy !
-Mamy !
-Nie !
-TAK !
-Nie !
-TAK !
-No dobra mamy. - stwierdziła siadając na moim łóżku .
-Więc co tu robisz ?!
-Siedzę i piję soczek ! - wzięła i natychmiast pochłonęła moje śniadanie
-Natt nie rób sobie jaj ! - warknęłam
-Serio ? Wyrwałam się z lekcji , żeby cię odwiedzić .
-Nie łaska było przez drzwi ?! - oburzyłam się. To było oczywiste, czy ona na prawdę jest taka głupia ?!
-Nie wpuścili mnie, bo nie miałam zmiennych butów heuheuheuheu.
-Nati to nie jest śmieszne, co jakbyś się zabiła ?! - stwierdziłam oczywisty fakt
-Posłuchaj. Ty jesteś raczej ostrożna i bardziej spokojna, a utopiłabyś się i umarłabyś wskutek przejechania przez samochód. Ja jestem bardziej nerwowa i głupsza, a jeszcze nic mi się nie stało. I co ?! - wyliczała
-W sumie racja...- usiadłam obok niej - Wiesz dostałam wiadomość od Zayna.
-Amerykę odkryłaś....-powiedziała leniwie Natt
-Nie ! Ktoś mu napisał, że leżę w szpitalu, a mianowicie ... ?
-Ja.
-Czemu ? - dopytywałam się i poczułam , że przyjaciółka czuje się jak na komisariacie lub jak w szkole.
-Bo nie zabraniałaś mi. - wzruszyła ramionami
-Nati ty pomyśl czasami ! - zaśmiałam się
-Myślę ! - oburzyła się Natt
-Tak, szczególnie szukając patelni jakbyś była w moim domu pierwszy raz, a chodzisz do niego od dziesięciu lat ! - zaśmiałam się.
-Właśnie, gdzie masz patelnię ? - spytała przyjaciółka
Rozbawiło mnie to do łez. Tylko ona potrafiła mnie tak rozbawić. Po chwili do sali przyszła pielęgniarka. Zdziwił ją widok Natali, w końcu widziałaby ją, gdyby wchodziła drzwiami. Natalia zaczęła piać ze śmiechu widząc minę pielęgniarki "wtf? " hahaha :D.
-Wariatki jesteśmy ! - stwierdziła Nati , kiedy pielęgniarka wyszła
-Kolumb jesteś po prostu !
-Nie, jestem Natalia.
-Hahaha o boże haha :D. Nati weź się opanuj.
-Opanowuję się.
-Metaforycznie , czy dosłownie ?- szturchnęłam przyjaciółkę
-Nie wiem xD - szturchnęła mnie, jako odpowiedź na moje szturchnięcie xD
-Wzięłam laptopa ! - wyciągnęła komputer z torby
-Jak ty to tam zmieściłaś ? - zdziwiło mnie jak ona to w tej malutkiej torbie zmieściła.
-Normalnie, dzwonimy do chłopaków .
-Zaraz, coo ?! -nie nadążałam za nią
-No, dzwonimy na skejpaja do chłopaków . Kojarzysz jeszcze One Direction ? Tak do nich dzwonimy. - powiedziała przyjaciółka włączając komputer
Przeszedł mnie dreszcz. Czułam, że sprawa z Zaynem i tym całym wypadkiem nie została jeszcze do końca wyjaśniona. Nati włączyła kamerę i po czasie widziałyśmy chłopców, a oni nas.
-Hej ! - zawołali do nas chórem
-Hej ! - odpowiedziałyśmy im
-Co tam u was ? - spytała Nati
-I jak kiedy wychodzisz ? - spytał mnie Zayn
-W środę. - odpowiedziałam i spojrzałam na klawiaturę w laptopie od Natt.
-To dobrze, że tak wcześnie wychodzisz i , że nic ci nie ma ! - uradował się Zayn
-Aga jest niezniszczalna, a mi się nic nie dzieje więc nie muszę być niezniszczalna. - stwierdziła Natt
-Mądra jesteś . - powiedziałam z sarkazmem ale i ze śmiechem
-Bardzo ! - przytaknął Harry
Rozmawialiśmy jeszcze dosyć długo, dopóki pielęgniarka nie wyprosiła już Natt. W tedy zaczęliśmy się żegnać, po czym Nati wyszła. Ułożyłam się do snu myśląc o Zaynie, który całą rozmowę mnie obserwował nic nie mówiąc. Muszę to wyjaśnić, ta sprawa jest nieprzyjemna.... Po chwili rozmyślań zasnęłam ...
 
 

piątek, 14 grudnia 2012

Rozdział 23






Oczami Agi :
Obudziłam się rano okropnie niewyspana. Przetarłam leniwie ręką po twarzy. Tym razem słońce grzało mocno. Czyżby odmiana ? Poszłam się ogarnąć, Nati jeszcze spała. Był tym razem ciepły , niedzielny poranek. Wyciągnęłam z szuflady delikatnie i ostrożnie tableta, żeby nie obudzić Natt. Robi się czerwona niczym wściekły indor kiedy się ją obudzi, ale na marne moje starania, bo w szufladzie miałam taki bałagan, że ładowarka zahaczyła się o tableta i spadła na ziemię. Nati zaczęła wrzeszczeć wniebogłosy.

-Kogo mordują ?! Co się pali ?!
-CIICHO USPOKÓJ SIĘ ! - powiedziałam półgłosem, na co Nati zaczęła się robić cała czerwona (a nie mówiłam ? XD)
-Ty, ty ! - Tomato by był od niej jaśniejszy :O :O

-Dobra, dobra. Może chodźmy coś zjeść ? - zaproponowałam, na co cera przyjaciółki zrobiła się jaśniejsza.
Natt natychmiast wyskoczyła z łóżka, pobiegła się ogarnąć i wbiegła do kuchni. Zrobiła to z prędkością światła, zawsze tak robi, kiedy słyszy słowo : ,,Jedzenie, eat , foot itp xD".
-To co dziś jemy? -spytała zaciekawiona Natt
-Nie mamy zbyt dużo ciekawych rzeczy w lodówce .. - sprawdziłam - zapasy nam się kończą.
-Czyli idziemy do sklepu ? -  jej oczy wesoło zabłysły
-Nie mamy wyboru. - stwierdziłam, po czym przyjaciółka zaczęła skakać z radości.
Ubrałyśmy kurtki i podeszłyśmy pod światła. Za światłami był mini supermarkecik, mini, ale było w nim wszystko. Zielone światełko zaczęło migać , co oznaczało, że piesi mogą przejść. Razem z Natalią powoli przechodziłyśmy po pasach. Nagle poczułam chrzęst i okropny ból z całej lewej strony mojego organizmu. Siła uderzenia była tak silna, że z początku byłam kilka metrów nad ziemią, a później spadłam z powrotem na ziemię. Dalej już nic nie pamiętałam, co z Nati i co dalej ze mną było.
-Halo ? Proszę pani, żyje pani ? - ktoś zaczął mną potrząsać

Lekko otworzyły mi się sklejone dotychczas powieki. Okropnie bolała mnie głowa.
-Co się stało, gdzie ja jestem ? - spytałam niepewnie
-Jest pani w szpitalu, przejechał panią samochód, na szczęście żadnych poważnych uszkodzeń w organizmie nie dostrzegliśmy. Czasami może pani tylko kuleć na lewą nogę. Prędkość samochodu i siła, z jaką uderzył on w pani nogę była duża, ale jak mówiłem nic poważniejszego niż lekkie kuśtykanie to nie będzie.
-A Natalia ? - spytałam po cichu
-Natalia ? - spytał zdziwiony doktor
-No, moja przyjaciółka, jak jej tam było..
-Tu jestem ! - zza drzwi wyskoczyła przyjaciółka
-Tobie nic nie ma ? - zdziwiłam się
-Wiem, to będzie pewnie dla ciebie bardzo śmieszne, ale samochód wrąbał w ciebie, a później skręcił prosto przede mną i na szczęście mi nic nie ma . Zrobiłam zakupy.
-Szczera jesteś ! - zaśmiałyśmy się obie- Ty to masz szczęście...
-Właśnie...chcesz coś zjeść ? - spytała całkiem spokojnie.
Wydawało mi się niemożliwym to , co Natt mówiła, ale cóż....ona zawsze miała szczęście...Oh jutro poniedziałek, przynajmniej do szkoły nie pójdę xd.
-Kiedy wyjdę ze szpitala ? - spytałam lekarza
-Hmm, zobaczymy jak się pani będzie czuła i w jakim stanie będzie pani noga. Na razie jest złamanie, nic więcej, ale gorączka zawsze może dojść.
-A ja tu mogę zostać ? - spytała się doktora Natt
-Nie, ten pokój jest dla pacjentów, może pani odwiedzać koleżankę , ale nie np.nocować.
-Rozumiem...-powiedziała Nati..
-Proponowałbym, aby pani odwiedziła koleżankę może jutro, dzisiaj Agnieszka musi jeszcze trochę odpocząć i dojść do siebie.
-To ja już pójdę .. - uśmiechnęła się do mnie przyjaciółko
-Spoczko, pa ! - odwzajemniłam uśmiech, a Nati wyszła z sali.
Mój telefon leżał na mojej półce obok mnie :3. Wszystko moje (Me gusta). Włączyłam telefon i odebrałam wiadomość od Zayna (nie włączałam telefonu od rana xd).
" Hej, co tam ? ;* <3 / Zayn xx "
Odpisałam mu, że ok. Nie chciałam go martwić... Pisaliśmy tak jeszcze długo. Jutro chłopaki mają koncert w Moskwie tak , że ciągle w podróży, że Niall im wyjadł całe zapasy z lodówki i musieli mu kupić nową, a swoją na kłódkę zamknąć. Haha Nialler jednak się nigdy nie zmieni xD. Bardzo chciałabym ich znowu zobaczyć...wpatrzyłam wzrok w jeden punkt i cofnęłam się w czasie. Wyobraźnią przeszyłam każdy mój dzień, który pamiętam, które miały dla mnie jakiekolwiek znaczenie...pierwszy szkolny dzień......i moje poznanie się z Nati..
-Hej ! - podeszła w tedy do mnie- Jestem Natalia , a ty jak się nazywasz ?
-Jestem Agusia. Będziemy razem siedzieć w ławce ?
-Chyba tak ! Wiesz co fajna jesteś Agusia !
-Ty też Natusia !
Wiem, bez sensu, ale tak śmieszne , że po prostu haha no nie wiem. A teraz to już ostatni rok, praktycznie tylko kilka miesięcy i wyłazimy z tej budy. Będę tęsknić za moją pozytywnie walniętą klasą. Później przypomniało mi się jak w gimnazjum ukradłam nóż ze stołówki i nauczycielki mnie goniły, a Nati za mną: WOLNIEJ ! 
To nasze niezapomniane chwile :3. Męczący dzień. Postanowiłam pójść spać, ale przyśnił mi się chłopak Natalii z gimnazjum, Widera, Chuck Norris i Antonio Banderas w jednym. Lol, ja to mam dziwne sny. Postanowiłam się wybudzić bo to chore śnić o czymś takim. Poleżałam tak do późna....zajmujący dzień. Wszystko mnie bolało, mam jeszcze złamaną rękę , to było mało ważne, bo gorszy przypadek był z nogą, dlatego lekarz głównie o niej napominał. Dlatego SMSy pisałam prawą ręką, jestę hardcorę ;3. Później sama zasnęłam...

czwartek, 6 grudnia 2012

Rozdział 22





Oczami Natt :Obudziłam się bardzo wcześnie, jeszcze w sobotę. Prawię , kiedy chcę dłużej pospać trzeba do szkoły, a jak nie to kurde sobota ! Spojrzałam na zegarek obok, który był na komodzie. Była 9 nad ranem, czyli prawie noc. Postanowiłam poleżeć jeszcze w łóżku i pomyśleć. Aga jeszcze spała ze słuchawkami założonymi na uszy. Nawet nie wie, że moi rodzice zgodzili się, abym u niej zamieszkała. Jej rodzice i tak są prawie ciągle poza krajem, a jej brat Filip zamieszkuje i pracuje w ogóle w innym kraju, a Adze przydałoby się trochę towarzystwa , szczególnie po wyjeździe z Londynu.  Również niespodzianką, jaką jej dzisiaj sprawię to to ,że chłopcy będą dzwonić w południe. Myślę też, co zrobić na śniadanie, może zamówię pizzę ? Nie, tak na rano to trochę dziwnie.... Niech będzie, robię jajecznicę. XD.  Postanowiłam w końcu wygramolić się z łóżka, bo powoli było mi już tam nudno xD. Poszłam się ogarnąć, po czym podreptałam do kuchni. Gdzie Aga ma patelnię ? Bardzo często u niej nocuję, od dawien dawna, a dalej nie wiem gdzie ma choćby zwykłą patelnię ! Postanowiłam przekopać wszystkie szuflady, półki i wszelakie zakamarki w kuchni przyjaciółki.
-Eee, Natt ? Co ty wyprawiasz ? - przetarła ręką po twarzy rozespana Aga
Odwróciłam się w jej stronę i zostałam oblana jej pytającym, ale przepełnionym zdziwienia i rozbawienia spojrzeniem.
-Szukam patelni, gdzie ty ją do cholery jasnej trzymasz ?!
-Dobra, dobra ! Nie bulwersuj się tak . - otworzyła małą szufladkę i wyciągnęła z niej patelnię
-Nie wiem jak ci dziękować ! -rzekłam
-Spoko . - poszła jak zombie do łazienki się ogarnąć
Rozbiłam jajka i zaczęłam piec jajecznicę. Woń roznosiła się po kuchni. Nagle w drzwiach kuchni ujrzałam Agę.
-Dobrze się składa ! - mruknęłam - Mam ci wspaniałe wiadomości to opowiedzenia !
-Wspaniałe ? Dzisiaj za pięć minut wyjeżdżamy do Londynu i olewamy szkołę ? - powiedziała z nadzieją w głosie
-No nie, ale podobnie ! Chłopcy zadzwonią w południe do nas na skejpaja,  a i wprowadzam się do ciebie ! - wykrzyknęłam
-Super ! - ucieszyła się Aga - Ale wolałabym wyjazd do Londynu
-Zdecydowanie..-stwierdziłam
Wyjadłyśmy wszystko co ugotowałam do końca, to znaczy głównie ja, bo zjadłam chyba z 3/4 jajecznicy, Aga porwała to, co zdążyła XD.

-To co teraz masz zamiar uczynić ? - spytałam się Agi
-Nie mam pojęcia, zawsze chłopcy wpadali na te pomysły ... - stwierdziła zamyślona przyjaciółka
-Fakt, przydaliby się nam dzisiaj ! - zauważyłam
-No wow...może pooglądamy TV ? - zaproponowała Aga, na co zgodnie kiwnęłam głową
-A kto naczynia pozmywa ? - wskazała palcem na brudne naczynia
Wymieniłyśmy zgodne spojrzenia na co zaczęłyśmy wyliczać. Na nie szczęście wypadło na mnie.  Pozmywałam wszystkie naczynia, ale co dalej ? Gdzie były ?
-Aga ! - ryknęłam - Gdzie miałaś patelnię ?
-Przed chwilą ci mówiłam ! - odkrzyknęła po chwili pojawiając się w pokoju - Masz amnezję ?

-Eee, niee...
-Ta szufladka, tłumaczę ci to od dziesięciu lat !! 
-Aaaa ! - zaśmiałam się, na co Aga zrobiła "Face Plam"
Po zmywaniu naczyń usiadłyśmy przed TV i miałyśmy długi maraton filmowy. Ledwo skończyłyśmy oglądać dziwną komedię zadzwonili do nas chłopcy. 

-Heej ! - podskakiwali z radości
-Witajcie ! - zaśmiałam się, Aga kiwnęła im głową
-Co tam u was ? - ciekawił się Niall
-A leci...a u was ? - stwierdziła krótko Aga
-Też....Jutro mamy premierę TMH (Take me home), będziecie oglądać ? - przypomniał Loczek
-Hazza ty anorektyku ! - zaśmiał się Liam
-Ranisz mnie ! - zrobił minę pięcio-latka Harry
-A jak tam matura ? - spytał Zayn

-Jeszcze nie pisałyśmy tej prawdziwej, tylko próbną. Trudne jak diabli . - odpowiedziała konkretnie Aga
-Przejmujecie się, albo uczycie się jakoś ? - spytał z ciekawości Lou
Myślałam, że w tej chwili Agnieszka spadnie ze stołka ze śmiechu. Chłopcy też patrzeli  na nią zdziwieni.
-My i się uczyć ?! Żartujesz sobie ?! - mówiła ledwie słyszalnie przez śmiech Aga
-Melanżujemy ! - wzruszyłam ramionami, na co Nialler się zaśmiał
-Tak trzymać ! - pokazał kciuki Lou
-Nudno nam bez was ! - zamarudził Liam
-Nam też bez was ... Nie wiemy co robić ! - zaśmiałam się
-To kiedy do nas wpadniecie ? -  przetarł ręce Horan
-Nie szybko, na pewno po maturze . - zastanowiłam się
-A nie można by szybciej ? - powiedział cicho Zayn
-Właśnie ! - Aga i Zayn spojrzeli na mnie oskarżycielsko
-Jak nie zdamy matury to nie zdamy 3 klasy i kurde klapa ! - odpowiedziałam im
-Walić szkołę ! One Direction ! - zaśmiała się Aga
-Racja ! - przytaknął Malik
-Ja się trochę uczyłam i myślę, że nie jest tak źle ... - stwierdziłam
-Nie jest tak źle ?! Ty, my się znamy od dzieciństwa i ty nie wiesz gdzie mam patelnie w domu !  - powiedziała Aga
Chłopcy wybuchnęli śmiechem.

-To nie moja wina, że masz podobne półki ! - udałam focha
-Można to i tak tłumaczyć ! - pogłaskała mnie po włosach przyjaciółka, na co zaraz pojawił mi się banan na twarzy.Chłopcy normalnie równocześnie wybuchnęli śmiechem. Nigdy nie mieliśmy takiego ubawu jak dziś. Uf, szkoda, że nie mieszkają dom dalej od nas. Czuję się, jakby byli obok, choć są daleko. Rozmawialiśmy tak chyba do północy, później powiedziałam im, że planujemy już iść spać, na co Aga udawała focha. Pożegnałyśmy się z chłopakami, poszłyśmy się ogarnąć i spać. Oczywiście ja zaraz zasnęłam, nie wiem co z Agą xD

niedziela, 2 grudnia 2012

Rozdział 21




Obudził mnie budzik. Zapomniałam, szkoła. Wstałam i skierowałam się do lustra. Ciągle padało. Ciekawe, jaka była pogoda w Londynie...Co teraz robili chłopcy.....Nagle zaczął dzwonić mój telefon...był to sygnał SMSu....od jakiegoś nieznanego numeru...
"Dzień dobry, może tak śniadanko do łóżka ? ;* <3. / Zayn xx
Uśmiechnęłam się mimowolnie na widok SMSa. Zapomniałam zapisać numeru Malika, ale on sam wywołał na mnie dobrowolny uśmiech....poczułam dziwne dreszcze....Bardzo chciałabym go zobaczyć, mieszkać niedaleko niego w Londynie...ale cóż....Wyszłam z łazienki i pochwyciłam bułkę....Natt właśnie weszła do łazienki. Wpatrzyłam się w niebo za oknem....jak ja bardzo chciałabym być teraz z nimi, słyszeć głośny śmiech Nialla, twarz Liama, grzywkę Louisa, loki Harrego i Zayna....Nalałam sobie coli do szklanki. Zaraz do kuchni weszła Natt i uśmiechnęła się do mnie..
-Hej Aga....jak mi brakuje tych śniadań z nimi...
-Taaak.....-szepnęłam, po czym przeszył mnie dziwny dreszcz..
-Hej, wiesz, że oni dzisiaj mają wywiad o 16 ? - spytała Natt
-Nie, a ty skąd to wiesz ?
-Od czego ma się neta - mrugnęła do mnie
Super, znowu będę mogła zobaczyć ich wiecznie roześmiane twarze....Tak za nimi tęsknię...
-Chodź, bo spóźnimy się do szkoły...-powiedziała Nati
Ubrałam kurtkę i wyszłyśmy z domu kierując się do szkoły ... dobrze było znowu ujrzeć moją 3A w całości... W ulewie doszłyśmy do szkoły...Nasze liceum kojarzyło mi się tylko z One Direction..., nie wiem czemu..... Wszystkie koleżanki z klasy powitały nas bardzo miło, wskoczyły prawie na nas....Nie ucieszyłam się na ich widok, nie je chciałabym teraz ujrzeć....Ściągnęłam czapkę i wtopiłam wzrok w podłogę szatni....
-Idziesz ? Mamy polski  .... - pociągnęła mnie za ramię Natt
Więc za nią poszłam....na polskim pani coś gadała, nie wiem o czym, wyciągnęłam telefon i zaczęłam namiętnie pisać z Zaynem ;]. Na szczęście, kiedy pan już chciał mnie spytać co sądzę na jakiś temat zadryndał dzwonek i wyszliśmy z sali...Usiadłam przy oknie i przejrzałam jedno zdjęcie, które na pierwszym spotkaniu w lodziarni sobie z nim zrobiłam....Jakoś nie miałam ochoty być z nikim innym, tylko z nim....Poza tym ten wywiad....Nagle przez "przypadek" puściła mi się piosenka Titanic po polsku . Podeszła do mnie po chwili Natt..
-Aga...ja wiem, ja czuje to samo co ty, ale musimy żyć dalej, nie ma rady, kiedyś się z nimi spotkamy, ale nie możesz przez nich olewać szkoły, ani nic...
-Ja wiem, ale...-zaciął mi się głos.....nie wiedziałam co odpowiedzieć, pierwszy raz coś tak mocnego czuję...Natalia to pewnie zauważyła...
Kolejne lekcje wlokły się godzinami. Nie umiałam na żadnej spokojnie usiedzieć....Ciągle duchem byłam z chłopcami, w Wigilię, w hotelu....Na szczęście jakoś dożyłam końca lekcji....Całą klasą zeszliśmy do szatni, później wyszliśmy ze szkoły do domu....Zbliżała się 16, o niej kończyliśmy lekcję, ale biegiem wróciłyśmy do domu. Mieszkam niedaleko szkoły, więc nie zajęło to długo...Ledwo weszłyśmy do domu Natt pobiegła włączyć TV, ściągnęłyśmy kurtki  i usiadłyśmy na fotelu. Reporter zaczął rozmowę..
-Dzień dobry, pragnę przeprowadzić wywiad ze słynnym zespołem One Direction.
Kamera obróciła się w stronę chłopaków.....Pomachali rękami do nich rękami. Dziennikarz zaczął im zadawać wiele pytań dotyczących ich nowej płyty "Take me home".
-Więc, komu ją dedykujecie, płytę bądź piosenkę ? - spytał reporter
Nagle do mikrofonu zbliżył się Zayn...
-Chciałbym zadedykować piosenkę They Don't Know About Us  mojej dziewczynie.
-Czy moglibyśmy ją poznać ? Jest tu z wami ?
-Nie, jest daleko, w Polsce....
-Dlaczego akurat ta piosenka ? - dopytywał się reporter
-Bo ta piosenka jest najpiękniejszą piosenką, piosenką, która kojarzy mi się tylko z nią...
-Czy możemy wiedzieć jak się nazywa ? - dopytywał się zaciekle
-Agnieszka....Kocham cię Aga, nigdy o mnie nie zapomnij...- Zayn uśmiechnął się do kamery.
Jakby wiedział, że właśnie na niego patrzę, że rozumiem każde jego słowa, że wpatruję się prosto w jego oczy, że moje usta mimowolnie się śmieją, że mam ochotę być koło niego, że teraz wszystko byłoby dobrze...Jego oczy błyszczały w kamerach, jego spojrzenie choćby patrzało prosto w moje....poczułam, że natychmiast zrobiło mi się ciepło.... Natt się tylko uśmiechnęła i bacznie obserwowała moją reakcję. Ona nie czuje chyba tego tak silnie jak ja....
Po wywiadzie oglądałyśmy mnóstwo maratonów filmowych zajadając popcorn, do prawie północy. Później postanowiłyśmy się już położyć, w końcu jutro znowu szkoła, a my przyzwyczaiłyśmy się do późnego chodzenia spać w Londynie.....Znów potrzebowałam słuchawek, znów, choć tak naprawdę chciałabym usłyszeć jego głos naprawdę, bez nich...

sobota, 1 grudnia 2012

Rozdział 20




Obudziłam się spadając z łóżka. Budzik Natt zawsze skutecznie budzi ludzi. Poszłyśmy się z Natt ogarnąć. Nic nie mówiłyśmy, było jak w trumnie. Zeszłyśmy na dół i jak zwykle, ale po raz ostatni byli już tam chłopcy. Usiadłyśmy obok nich. Natala i Niall jak zwykle nabrali sobie dużo jedzenia (to już u nich tradycja XD), ale ja nie potrafiłam nic przełknąć. Znowu skierowałam się w stronę lodówki po puszkę pepsi. To u mnie od wczoraj mania. Lecę na pepsi jak Louis na marchewki. Wypiłam całą i to mi starczyło. Momentalnie spojrzałam na wszystkich. Louis i Liam rozmawiali z Natalą i Niallem, którzy wcinali co nieco do jedzenia. Harry rozmawiał z Zaynem, który był jakiś nie w sosie. Jej, przynajmniej nie jestem sama. Jednak kiepskie te pocieszenie. Cały czas myślałam, jak mam się z nimi pożegnać, żeby nie okazać łez...To nie było dla mnie trudne, potrafiłam to już od dziecka...ale dziś było wyjątkiem. Kiedy się znowu z nimi zobaczymy ? Kiedy ? Nie wiem i wolę o tym nie myśleć, wolę cieszyć się tu i teraz, bo potem będzie za późno.
-Zbliża się dziesiąta ... - spojrzał na zegar naścienny Harry
-Taak....-szepnął Zayn
Takie małe "Taak.." a oznaczało wiele.
-To my pójdziemy po walizki...-zrobili wymuszony uśmiech Liam i Louis
-Okej . - odwzajemniła im uśmiech Natt
Spojrzałam na swój tatuaż, który niegdyś zrobiłam sobie na ręce. Całe te minuty stanęły mi przed oczami... Powoli ubieraliśmy na siebie kurtki....Liam i Louis właśnie zeszli z naszymi walizkami i wpakowali je do samochodu. Ja i Natt podeszłyśmy do recepcji oddać kluczę i wyszłyśmy z hotelu. Ostatni raz spojrzałam na hotel, na kiedyś początek, a teraz koniec........
-Wchodzisz ? - spytał poważnie Zayn
-Taak, już...-troszkę się zagapiłam
Weszłam do samochodu. Nikt się do siebie nie odzywał. Wszyscy cicho wpatrywali się w jeden punkt, wszyscy myśleli, wszyscy...
Zapewne chyba ostatni raz spoglądałam na widoki Londynu...ostatni...dość często to ostatnio powtarzam, chyba za często.
Po jakimś czasie dojechaliśmy na lotnisko. Nasze bagaże zostały już wpakowane do bagażnika. Pożegnałyśmy się z wszystkimi, ale tylko Harry mi coś szepnął:
-Dziękuję, że pomogłaś mi...dziękuję...
Uśmiechnęłam się do niego ....powoli kierowałyśmy się w stronę samolotu. Spojrzałam na swój tatuaż....przypomniało mi się jak wyszłam za Zaynem, jak pierwszy raz wymieniliśmy spojrzenia, teraz ostatni raz pełen bólu i coś zrozumiałam. Ja go kochałam od początku, nad czym ja się właściwie zastanawiałam. Wróciłam się i biegłam w stronę Zayna. Przytuliłam się do  niego..
-Kocham cię...-szepnęłam
-Ja ciebie też.....-odpowiedział
-Nie trochę za późno? - zaśmiał się po chwili
-Na ważne sprawy nigdy nie jest za późno...
Przytuliłam go chyba ostatni raz. pocałował mnie, ale tym razem prawdziwie tak, że czuliśmy to oboje. Po tym napłynęła mi do oka łza.
-Nie płacz, proszę cię...-otarł mi ręką łzę
-My się już nigdy nie zobaczymy...-powiedziałam szeptem
-Kiedyś na pewno..
-Naprawdę w to wierzysz ?
Spojrzał na ziemię....Też był zdołowany...
-Tak czy siak nigdy o mnie nie zapomnij....-powiedziałam, on się starał całe miesiące, teraz nadeszła moja kolej..
-Nie mógłbym...-uśmiechnął się do mnie, po czym kazano mi i Natali już wchodzić do samolotu.
Rozsiadłam się w fotelu....Spoglądałam jeszcze w okno...powoli traciłam z oczu chłopaków....Nie potrafiłam w to uwierzyć....czułam się rozdarta, chciałabym jeszcze raz się do nich przytulić, naprawić to co było wcześniej, boże, jaka ja głupia jestem... Włączyłam MP4. Poleciała piosenka Detmi - Ostatni List . Pasowała ona idealnie do mojego nastroju, w tej chwili nie raz chciałabym ją zadedykować komuś wyjątkowemu, ale czasu nie wrócę. Poczułam bezradność, uczucie, które bolało mnie najbardziej w tej chwili....Taak.....Natt obserwowała mnie bacznie, ale ja nie chciałam odwzajemnić jej spojrzenia. Zamknęłam oczy i przypomniały mi się chwile piękne, w których choć nieświadomie, to byłam naprawdę szczęśliwa. Leciałyśmy bardzo długo...przynajmniej mi się wydłużała każda sekunda, każda minuta.... Nagle poczułam, że ktoś dotyka moją rękę, chciałabym, żeby ten ktoś teraz mi powiedział, że ten lot to był tylko sen, ale gdy otworzyłam oczy nadal znajdowałam się w samolocie. To była Natt.
-Doleciałyśmy...-uśmiechnęła się pocieszająco
Ściągnęłam słuchawki z uszu i spakowałam je do podręcznej torebki. Wyszłyśmy z samolotu. Na zewnątrz padał deszcz. Z bagażami, które dostałyśmy od ochroniarzy zadzwoniłyśmy po taksówkę.
-Pięknie było.....nie możliwe, nikt by nam nie uwierzył....-mówiła szybko i prawie nieusłyszalnie Natt.
-I ja nie chcę, by ktokolwiek uwierzył, bo nie chcę, by ktokolwiek o tym wiedział...To moja tajemnica...-puściłam do niej oko, tym ją chyba uspokoiłam. Bała się co zrobię, pewnie czy popadnę w jakieś załamanie nerwowe.
Natalia była bardzo dobrą przyjaciółką, lecz mimo to nie wiedziała o mnie wszystkiego. I tak jej wszystkiego nie powiem..nikomu...Ja nigdy bym nie popadła w żadne załamanie, taka to ja nie jestem. Po chwili przyjechał taksówkarz. Jechałyśmy do domu, choć już nie czułam, że to mój dom....Mój dom był tam, gdzie byłam naprawdę szczęśliwa. Krople deszczu obijały się o szybę samochodu. Niby lekkie, a ciężkie, niby podobne, a inne. Wysiadłyśmy przed moim domem i weszłyśmy do niego. Cały dzień szybko minął, praktycznie był już wieczór.....Ciałem byłam w Polsce, duszą w Londynie.....Wrzuciłam ciuchy byle jak do szafy, Natala znowu nocowała u mnie. Poszłyśmy się ogarnąć i położyć się spać. To był dla mnie bardzo trudny dzień, dobrze, że się skończył....Tak bardzo tęskniłam za kimś, kto był daleko. Chciałabym, żeby był teraz blisko.....z tą świadomością zapadłam w głęboki sen...

Rozdział 19



Oczami Agi :
Mijały dni, tygodnie i miesiące. Całą Wigilię, Nowy Rok i urodziny Zayna  świętowaliśmy jeszcze u chłopaków, ale niestety czas leci zbyt szybko. Cały czas bawiliśmy się świetnie, razem spędzaliśmy wiele czasu. Ale nastąpił koniec, koniec wycieczki w Londynie. Kilka miesięcy i już jutro do domu. Widać to po minie chłopaków, przeżywają to, ale nie wiedzą, jak my się czujemy. Przynajmniej ja nie mam ochoty wracać do Polski, a wracamy tylko, żeby napisać tę cholerną maturę. Szlag by ją trafił...ale musimy, nic się na to nie poradzi. Wstałam chcąc przeciągać każdą sekundę tego dnia, który zbliża mnie do wyjazdu. Za żadne skarby nie miałam ochoty wyjeżdżać z Londynu...czułam się fatalnie. Harry nie odzywał się do nas od czasu tej akcji z Caroline, przychodził tylko na próby do teledysków, na nic więcej, czyli nie utrzymywał z nami kontaktów. Otarłam dłonią twarz. Powoli wygramoliłam się z łóżka i poszłam się ogarnąć. Nie byłam dziś w sosie...Dopiero teraz zauważyłam, że Natt nie było w łóżku. Zeszłam na dół, pewnie była już na dole z chłopakami. Gdzie była Natt ? Nie trudno było się domyślić - z Niallerem przy lodówce XD. Wyciągali kanapki, kiedy mnie zauważyli zrobili potrójny face-plam. Lecz teraz to co tam wyprawiali mnie nie za bardzo obchodziło. Jak chce, niech się objada dzień przed wyjazdem, w nagłych wypadkach jej pozwalam . Usiadłam przy stole i sięgnęłam po kanapkę, którą posmarowałam serem. Było cicho jak w grobie. Nikt się nie odzywał. W końcu dosiedli się do nas Natt i Niall.

-To na którą macie ten bilet ? - odchrząknął Liam
-Na rano....-mruknęłam
-Podwieźć was ? - spytał Zayn
-Chętnie..-skinęła głową Natt
-To co dziś robimy ? To musi być coś wyjątkowego , w końcu ostatni dzień.... - Niall nie potrafił odnaleźć słów
-Horan, na pewno się mylisz..Na pewno się kiedyś jeszcze spotkamy....-powiedział Zayn
-Wierzysz w to ? Na prawdę ? - szepnęłam, ale to wystarczyło, by odchylił wzrok i zapadł się w smutek.
-Więc może posiedzimy tutaj i porozmawiamy, powspominamy ? - zaproponował Lou
-Jestem za....-powiedział Blondyn
Kiedy skończyliśmy posiłek  to usiedliśmy na sofie...Cały czas myślałam o wyjeździe, a każda sekunda bycia z nimi bolała, bo im dłużej z nimi jestem, tym większą mam z nimi więź.....Jak to ujmuje Natt moje oczy spoważniały, a sama wpatrywałam się w dal...w dal za ścianą, w niewidoczny pokój, w którym kryły się moje najskrytsze myśli, wspomnienia. Czy będę tęsknić, czy zapomnę ?
-Aga.....wszystko dobrze ? - spytała poważnie Natt
Wyrwałam się z letargu i spojrzałam w jej stronę..
-Tak...to znaczy tak...- próbowałam odnaleźć słowa, ale gubiłam się w nich  jak wcześniej Horan
Znowu nastała cisza....Wiedzieliśmy, że koniec jest blisko, ale jak tak będziemy ciągle o tym myśleć, to nic nie zrobimy..
-Nati ! - przypomniało mi się- My jeszcze nie spakowane !

-Racja ! - Natalia i ja pobiegłyśmy na górę.
Wzięłyśmy torby, do których niedawno pakowałyśmy rzeczy do Londynu. Dziś pakujemy się do Polski. Nic nie mówiłam, a Natt mnie od czasu do czasu bacznie obserwowała. Nie miałam zamiaru odpowiedzieć jej na spojrzenie, zbyt dziwnie się czułam, a nie chciałam, by to zauważyła. Spakowałam do walizki wszystkie rzeczy i zaczęłam sobie przypominać jak jeszcze niedawno nic takiego nie było, nic się nie działo....tak....nigdy się tak nie czułam.....Usiadłam na łóżku...miałam dość, nie wiem, czy dam radę to udźwignąć, im dalej się znamy tym bardziej osądzić mi co do niego czuję, do Zayna. Usiadłam na łóżku i przetarłam kołdrę. Natt usiadła koło mnie..
-Nie martw się Aga...wszystko będzie dobrze..

-Nic już nie będzie dobrze..- odwróciłam wzrok
-Aga....wybierz właściwą decyzję . - uśmiechnęła się do mnie - I to jak najszybciej, masz 24 godziny ;]
Odwzajemniłam uśmiech, a potem poszłam do łazienki. Otarłam twarz zimną wodą i spojrzałam głęboko w lustro. Moje serce szybko biło, choć nie byłam zdenerwowana. Czułam się bardzo dziwnie...Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół. Wszyscy siedzieli w salonie i w rękach trzymali album , ze zdjęciami z Bożego Narodzenia i urodzinach Zayna, między innymi ;>. To mi nie poprawiło humoru, tylko utwierdziło w tym, że za niedługo wyjeżdżamy, i że ten czas zleciał bardzo szybko...Wyciągnęłam z lodówki puszkę pepsi i usiadłam koło nich. Swoimi czarnymi włosami zasłoniłam oczy , aby nikt się nie domyślił, co teraz czuję....|-A pamiętacie, jak zasypałem Natalę śniegiem ? - zaśmiał się Niall
-A później byłam chora ! - spojrzała na Blondyna oskarżycielsko Natt
-Ciekawe ile Harry będzie się do nas nie odzywał....-mruknął Liam
I to mi coś przypomniało. Od miesięcy nie rozmawiałam z Harrym. Chciałam się z nim spotkać...Ubrałam kurtkę i wyrzuciłam puszkę pepsi do śmietnika, po czym wyszłam z hotelu. Reszta chyba nawet nie zauważyła, że wyszłam. Na ulicy było wielu ludzi, ale szybko odnalazłam dom Hazzy, który mieścił się na drugiej ulicy. Zapukałam do drzwi. Otworzył mi zdziwiony Loczek.
-Coś się stało ? - nie potrafił ukryć zdziwienia
-Nie, a właściwie tak, my i tak jutro wyjeżdżamy z Natt, wracamy do Polski, wiesz.....-nagle uwięzła mi gula w gardle, ale starałam się mówić normalnie- Proszę, nie kłóćcie się już, jak chcesz to bądź z Caroline, im to nie będzie przeszkadzać, ale skoro i tak się już pewnie nigdy nie zobaczymy to zrób to dla mnie i wybacz im....proszę...
Przez chwilę wpatrywał się w ziemię. Chciał powiedzieć coś , co było dla niego trudne.
-Ja już z nią nie jestem...znowu mnie wykorzystała.....-w jego głosie słyszalna była rozpacz- Oni mieli rację, to moja wina...ja, ja ....chodźmy najlepiej już do nich...
Poczekałam na Stylesa, żeby sobie kurtkę ubrał i poszliśmy do hotelu. Nic nie mówiliśmy i to mi pasowało. Nie miałam ochoty na rozmowę, Harry najwidoczniej też nie. Kiedy weszliśmy do hotelu cała piątka spojrzała w naszą stronę..
-Chłopaki...-zaczął Harry- Ja was przepraszam, popełniłem okropny błąd, ale proszę...
-Nie martw się stary, my już ci dawno wybaczyliśmy .... - zaśmiał się Louis i poklepał Loczka po ramieniu, na co reszta zgodnie przytaknęła głowami.
Spoglądałam w ich stronę. Przy najmniej to będzie Happy Endem. Przez chwilę poczułam na sobie wzrok Zayna, odwróciłam się do niego. Jego spojrzenie było smutne, najwyraźniej moje też. Razem z Harrym się ogarnęliśmy, po jakiś kilku godzinach Loczek znów wprowadził się do naszego hotelu. Do późnego wieczora oglądaliśmy album i śmialiśmy się z niego. Spojrzałam w pewnym momencie na zegarek i po prostu poszłam do pokoju mojego i Natt położyć się spać....Musiałam przemyśleć moje uczucia....


środa, 28 listopada 2012

Rozdział 18




Oczami Natt :Wstając zauważyłam śpiącą Agę. Poszłam się ogarnąć i jak najszybciej zeszłam na śniadanie. Kiszki grały mi marsza. Pobiegłam do kuchni, bo stół nie był jeszcze nakryty.
-Dobry, macie kromkę chleba ? Może być sucha ... - ziewnęłam
-Proszę .. - kucharka podała mi kawałek chleba
Pochwyciłam go niczym torpeda i zaczęłam żuć, jakbym nigdy nie miała nic w ustach. Skąd u mnie taki głód ? Dziennie mam taki, ale dziś wyjątkowy. Delektowałam się tak pysznym, świeżutkim chlebem, jego aromatem, aż nagle ktoś zasłonił mi oczy. 
-Zgadnij kto to ? - powiedział po cichu i delikatnie głos
-Niech zgadnę, Niall ? - nie było to wcale takie trudne
-Tak !
Odsłonił ręce z mojej twarzy, a ja się do niego odwróciłam. Jego oczy zrobiły się jak oczy kota ze shrecka, gdy patrzał na moją kromkę, dlatego też szybko ją połknęłam.
-Chciałabyś gdzieś ze mną iść ? - spytał po chwili
-Tak, a gdzie ? - byłam ciekawska od dziecka
-Do Nandos - wyszczerzył zęby w uśmiechu Blondyn
-Od niedawna wszyscy tam chodzą na kumplo-burgery ...- zauważyłam, gdyż przypomniałam sobie Age i Zayna na takich burgerach
-Nie na kumplo-burgery kochana, ty jesteś moją dziewczyną, a że nie przebywamy ze sobą zbyt dużo czasu to może dziś to naprawimy .. - myślał głośno
-Mi tam pasuje . - uśmiechnęłam się do niego, na co odwzajemnił uśmiech
Byłam już gotowa, zarówno ja jak i on, więc łatwo poszło. Szybko wyszliśmy z hotelu. Myśleliśmy głośno odpowiadając na swoje myśli xd
-Nie uważasz, że im to za wolno idzie ? - zauważył Horan
-Komu i co ? - nie wiedziałam do czego zmierza
-Agnieszce i Zaynowi. Trzeba by to ruszyć ... 
-Ha, myślisz, że nie próbowałam ? - zaśmiałam się - Czas pokaże.
-Oni są nieśmiali fess...-stwierdził Nialler
-No wow ! - powiedziałam przez śmiech z sarkazmem - Może znowu się o coś pokłócą i zniszczą swoje więzi....
-Może....ale może jest głębokie i szerokie ... 
Zaśmiałam się. On na wszystko potrafił znaleźć odpowiedź. To wyjątkowy dar, przynajmniej ja tak myślę. Weszliśmy do Nandos i zamówiliśmy "Coświęcejniżkumplo-burgery xD". Usiadłam i zaczęłam pochłaniać swoje porcje. Niallowi by oczy wypadły. Fakt, w jedzeniu to ja mogę prześcignąć nawet ważącą z 250 kg babkę XD. Później zaczekałam na Blondyna. Obaj mamy dewizę.: Przy jedzeniu się nie mówi, bo straci swój aromatyczny smak . Wiem, dziwne, ale jak i my xd. 
-Smakowały ci coświęcejniżkumplo-burgery ? - zaśmiał się
-Tak, smakowały mi, ale nie powiem nazwy, bo zbyt długa, a ja nie cierpię długich nazw...-pomyślałam głośno
-No to gdzie teraz idziemy ? - spytał

-Może do lodziarni !? - wykrzyknęłam
-Znowu coś zjeść ? ! - zdziwił się
-Ja umiem jeść bez przerwy, więc ze mną najlepiej do restauracji bądź do tym podobnych miejsc ! - zaśmiałam się
-Zdążyłem zauważyć . - puścił do mnie oko
Weszliśmy do lodziarni no i cyrkus. Zamówiłam 5 gałek a Nialler na mnie oczy jak pięć złotych. Oczywiście zjadłam je szybciej niż on.
-Zaskakujesz mnie z dnia na dzień ... - powiedział, gdy zjadłam swoją porcję lodów
-Agi nie zaskakuję...-zauważyłam
-Że ona z tobą wytrzymała...-droczył się ze mną
-Tak, też się jej dziwię. - wybuchłam śmiechem
Wyszliśmy z lodziarni. Było już południe. Postanowiliśmy wybrać się do kina. Uwielbiam ten dzień, jak zwykle kiedy pozwalają mi dużo jeść. Gdy byłam mała to tak dużo zjadłam, że się pochorowałam, i mama chowała przede mną jedzenie. Usiedliśmy i seans się zaczął. Poszliśmy na film ,,Bagno". Był o takim domu, który nawiedzała dziewczynka i ona raz po razie się pojawiała i kogoś zabijała. Okazało się, że taki chłopak ją zgwałcił i wrzucił jej zwłoki wraz z kumplami do bagna w pobliżu domu. Dziewczynka zabijała, żeby ktoś w końcu odkrył jej przerażającą przeszłość. W domu wiele rzeczy  wyskakiwało zza rogu, czasami nawet mnie przechodziły dreszcze. Ale znaleźli i pochowali zwłoki dziewczynki i już nikt nie zginął z jej rąk. Po seansie wyszliśmy z kina.
-I jak film ? - spytał Niall
-Super, i dobre jedzenie, ale głodna jestem ..
-Te, to ty mi zjadłaś mój i swój popcorn, wypiłaś za dwóch i zjadłaś wiele innych rzeczy i nie jesteś najedzona ?! A ja to co mam powiedzieć ?! - zrobił smutną minkę
-Oj nie przejmuj się tak, na pewno w hotelu nas nakarmią - spojrzałam na zegarek. Dobijała 20:00.
-Zbieramy się już, ściemnia się....-postanowił Horan, na co zgodnie pokiwałam głową. Wróciliśmy do hotelu,  po drodze zahaczyliśmy jeszcze o McDonald, bo zgłodniałam. Biedny Blondyn, jak on ze mną wytrzymał. Wszyscy gadali i śmiali się w hotelu. Akurat, kiedy usiadłam koło Agi, zaczął mnie okropnie boleć brzuch.
-Z czego to ? - spytał przerażony Niall
-Z przejedzenia...-uśmiechnęła się Aga
Podszedł w do mnie tej chwili przerażony Niall, na co krzyknęłam mu do ucha. Przerażony Irlandczyk odskoczył i przysiadł na dywanie.
-Nie ładnie tak straszyć....-chwycił się ręką za klatkę piersiową i zaczął głośno oddychać
Spadłam ze sofy, tak się śmiałam. Agnieszka tylko na mnie spojrzała i się uśmiechnęła. Nie wiem czemu bez powodu się nigdy nie śmiała....fess dziwne.
-Kocham, kocham , kocham cię Natt - pocałował mnie Niall
Przytuliłam go mówiąc, że też go kocham. W tej chwili spostrzegłam, że nie ma przy nas Agi. Spojrzałam na zegarek i postanowiłam pójść się już położyć...gdziekolwiek by Aga poszła miałam do niej zaufanie. Zawsze była bardzo tajemnicza.. Weszłam do pokoju i oświeciłam lampę. Okazało się, że moja koleżanka poszła do łóżka, ale jak znam życie znowu udaje, że śpi, zawsze tak robi, jak chce pomyśleć i nie zamierza z nikim gadać....Poszłam się ogarnąć i idąc śladami przyjaciółki powędrowałam do łóżka i zapadłam w głęboki sen...

środa, 21 listopada 2012

Rozdział 17



Obudziłam się z przeczuciem, że nie chcę wstawać. Nic nie było już takie same....Spojrzałam na swój tatuaż.  Przytuliłam się do poduszki. Nagle poczułam dziwne kłucie...wyciągnęłam małą karteczkę, którą dostałam niegdyś od Zayna. Odłożyłam ją z powrotem na jej dotychczasowe miejsce. Poszłam się ogarnąć. Czułam się okropnie, jakby mi czegoś brakowało..jakąś pustkę. Jakby ktoś ołówkiem mocno przycisnął malując linię, gdy się ją zmazało jednak pozostał ślad....niby tak niewidoczny na zewnątrz, a wielki wewnątrz. Kiedy wróciłam Natt już nie spała. Siedziała i obserwowała mnie badawczo .
" Pamiętaj , zrób smajla , pokaż mu , że dasz sobie bez niego radę , że się nie poddasz .. "
Zrobiłam wymuszony banan na twarzy, a Natt poszła się ogarnąć. Chyba jej to wystarczyło. Zeszłyśmy na dół na stołówkę do reszty chłopaków.... Gęsta atmosfera wisiała w powietrzu. Zayn na mnie zerkał co pewien czas, czułam jego charakterystyczny wzrok, po którym zawsze mi było ciepło. Nie odwzajemniłam spojrzenia.
-Co robimy po śniadaniu ? - spytał Tomo
-Nie mamy za bardzo zgranej paki ... - stwierdziła Natt patrząc to na Zayna to na mnie
-Tak, ale gdzieś możemy pójść....-kontynuował Nialler
-GDZIE !? Do rzeczy ! - zawsze waliłam prosto z mostu
Wszystkie oczy zostały zwrócone ku mi.
-Prędzej czy później będziesz musiała ze mną pogadać...-powiedział Zayn, na co schyliłam głowę, a Natt na moją reakcję zmieniła temat.
-Idziemy do parku !
O nie, znowu do parku....Ubraliśmy się i podeszliśmy pod park. Usiedliśmy na ławce, na której niegdyś siedzieliśmy z Zaynem...Po prostu muszę o nim zapomnieć i tyle...
-Aga...-powiedział ciepły i miły głos...skusiłam się i odwróciłam w stronę jego źródła. To mówił mulat - Proszę, porozmawiajmy...
Ocknęłam się z letargu..
-Ale rozmawialiśmy wczoraj, to nie wystarcza...? - mówiłam z trudem
-Nie, porozmawiajmy jeszcze, proszę...
Zawsze miałam do niego pewną słabość. Tak naprawdę miałam ochotę wyśpiewać mu piosenkę Ian Carey - Amnesia , ale poszłam z nim dalej...
-Agnieszko, proszę.....Zacznijmy od nowa...
-Zaczynamy już trzeci raz, to nie zabawne ? - zauważyłam, a chłopak się zaśmiał
-Rzeczywiście ! Czy dasz szanse nam jeszcze ?
-Nam w jakim sensie...-nie byłam pewna każdego słowa, które wypowiada
-W sensie zwykłych przyjaciół....Tylko nie ignorujmy się...błagam, ja...-tłumaczył się, ale nie umiał znaleźć słów
-Dobrze...niech będzie....-dalej czułam do niego żal, brak zaufania, ale też nie chciałam byśmy byli dla siebie ludźmi obojętnymi...-Zostańmy przyjaciółmi....
-Dzięki, nie wiesz jak ja się cieszę ! - pocałował mnie w policzek, po czym dodał - Er...przepraszam...nadmiar emocji..
-Nadmiar emocji....-powtórzyłam
-Ale przyjaciele mogą robić tak, prawda ? - przytulił mnie
Bardzo mi tego brakowało...Jego......To co robił było dla mnie wyjątkowe...Poczułam, że jak nie opanuję emocji to się zarumienię. ...
-Tak, tak mogą....-powiedziałam mu na ucho, po czym wróciliśmy do reszty...
Poczułam jak serce zaczyna mi mocniej bić, a życie nabierać barw...na szczęście. Usiadłam na ławce, wszyscy ze sobą dobrze gadali, a ja siedziałam wpatrzona w jezioro przede mną. Czy to wszystko nie było dziwne ? Tak, więcej niż dziwne...Nagle podszedł do mnie znowu Zayn.
-Czy możemy iść jako przyjaciele na kumplo-burgera do Nandos ?
-Oczywiście mój towarzyszu ;] . - zgodziłam się, gdyż tu było nudno ;]
Poszliśmy przez ogród, tak ciekawiej. Podobają mi się te kumplo-burgery ^^. Dotarliśmy do Nandos, zamówiliśmy sobie dwa burgery i usiedliśmy przy jakimś stoliku przy oknie.
-I co tam u ciebie ? - spytał niespodziewanie
-No spoko, ale czemu pytasz, przecież dziennie prawie czas spędzamy razem ?
-No tak....-to go zbiło z tropu - Ale nie mam teraz za bardzo o czym z tobą gadać ... - uśmiechnął się niewinnie
-No właśnie gadamy, ale głupi temat...lol....-zaśmiałam się
-Dokładnie ! Ale o czym z tobą pogadać ?
-No wal śmiało co chcesz ! - zaczęłam się bujać na stołku
-Er...nie wiem...
-Jeszcze nigdy nie spotkałam takiego człowieka - uśmiechnęłam się do niego
-Jestem aż taki zły ? - zrobił smutną minkę
-Nie o to chodzi, nikt mi nie gadał prosto z mostu, że nie ma o czym ze mną gadać, tylko po prostu wyszedł ;)
-Mam wyjść .?
-Haha, nie ! - rozbawiał mnie
-Ja jestem oryginalny - wypiął dumnie pierś
-Najwyraźniej .. - przytaknęłam uśmiechając się do niego
Nastała chwila ciszy.
-Wracamy do reszty ? - spytałam
-Nie...naprawdę nie możesz tu zostać ze mną dłużej ?
-Dzisiaj nie ;). Może jutro. Teraz wracamy do reszty - droczyłam się z nim
-Ale proszę...
-WRACAMY ! - wskazałam palcem na wyjście z Nandos i zaczęłam się śmiać
Więc wróciliśmy do reszty. Natt uśmiechnęła się do mnie znacząco, a ja odwzajemniłam uśmiech.Jeszcze raz pomyślałam o dziwnym zdaniu, które sobie teraz przypomniałam :
"Ciekawe jakie jeszcze niespodzianki sprawi nam życie "

Mi odkąd przyjechałam do Londynu to sprawiło bardzo wiele xd. Postanowiliśmy już wrócić do hotelu, powoli się ściemniało, a cały dzień na świeżym powietrzu....Pożegnałyśmy się z chłopakami i wróciłyśmy do pokoju. Jeszcze dziś rano nie chciałam wstawać.....lecz dzisiaj wieczorem nie zamierzam w ogóle spać  ;].